"Działania nurków są zawieszone ze względu na bezpieczeństwo ratowników" - powiedział rzecznik prasowy podlaskiej policji Andrzej Baranowski. Poszukiwania prowadzone są jedynie z lądu, przez policyjne patrole obserwowana jest rzeka w dół od miejsca, gdzie znaleziono samochód.

Strażacy mówią, że przy obecnej pogodzie (w Podlaskiem jest kilkanaście stopni mrozu), akcja pod wodą niesie ze sobą zbyt duże niebezpieczeństwo dla ratowników. Już w czwartek dwie grupy nurków, z Moniek i Łomży, mogły pracować dość krótko, bo po wynurzeniu z rzeki zamarzała aparatura. Akcja strażaków może być wznowiona, jeżeli się ociepli, a policja zwróci się o taką pomoc.

Śledztwo w sprawie zdarzenia prowadzi Prokuratura Rejonowa Białystok. Kwalifikuje go obecnie jako wypadek ze skutkiem śmiertelnym. Jeszcze w piątek ma być przeprowadzona sekcja zwłok 23-letniego mężczyzny, powinny być też znane jej wstępne wyniki. Drugi z geologów, 26-latek z Popowa Kościelnego w Wielkopolsce, nadal uznawany jest za zaginionego. Mężczyźni zaginęli przed tygodniem. Z miejsca zakwaterowania wyjechali we dwójkę terenowym, służbowym samochodem.