Strzelanina tuż obok polskich ratowników
Ledwie zaczeli pracę na gruzach w Port-au-Prince, a już musieli ją przerwać. Niedaleko polskich ratowników, którzy szukają w ruinach żywych ludzi, rozpętała się strzelanina. Na polecenie ONZ Polacy musieli opuścić ten rejon, żadnemu z nich nic się nie stało.
- Spod gruzów uratowali małą dziewczynkę
- Polak zginął w trzęsieniu ziemi
- Polscy ratownicy przeszukują teren uczelni
- Na Haiti grożą ratownikom, ONZ słabnie
- Trzy ofiary strzelaniny w Waszyngtonie
- 75 tysięcy zabitych w trzęsieniu na Haiti
- Prezydent wyśle na Haiti krew i jedzenie
- Tak Haitańczycy biją się o zrzuty żywności
- Kobiety rodzą na ulicach, wśród zwłok
- Radosne "mama" po trzech dniach w gruzach
- Panika na Haiti. Ziemia znów się trzęsie
- W takiej nędzy żyją ludzie na Haiti
- Polscy ratownicy nie wylądowali na Haiti
- Mogło zginąć nawet 200 tysięcy ludzi
- Ludzie na Haiti umierają przez USA?
- Amerykanin zginął na Haiti
- Gwiazdy pomagają Haiti
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Grupa polskich ratowników od przedpołudnia czasu lokalnego prowadzi akcję ratowniczą w stolicy Haiti - poinformował w niedzielę wieczorem PAP rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak. Powiedział, że Polacy musieli jednak zmienić sektor w którym prowadzili działania ratownicze.
Jak wyjaśnił, w okolicy rejonu, gdzie pierwotnie polska grupa prowadziła działania, słychać było odgłosy strzałów. "Sztab koordynujący akcję ratowniczą w stolicy Haiti asekuracyjnie podjął decyzję o wycofaniu polskiej grupy z dotychczasowego sektora" - mówił Frątczak.
Dodał, że Polacy nieprzerwanie prowadzą akcję ratowniczą, obecnie w innym rejonie. Zapewnił, że grupa polskich ratowników znajduje się pod ochroną m.in. funkcjonariuszy BOR.
Polscy ratownicy, którzy w piątek wyruszyli nieść pomoc poszkodowanym w wyniku trzęsienia ziemi na Haiti, przystąpili do akcji ratowniczej w stolicy tego kraju Port-au-Prince w niedzielę przed południem czasu lokalnego. Polska grupa jest jedną z 44 pracujących na miejscu tragedii, łącznie pomocy udziela na razie 1800 ratowników z wielu państw.
Dotarcie na miejsce trzęsienia ziemi zajęło Polakom wiele godzin. Wcześniej Frątczak informował, że droga, którą polska ekipa ratownicza zmierzała ze stolicy Dominikany Santo Domingo (gdzie Polacy wylądowali) do Port-au-Prince jest słabo przejezdna ze względu na zniszczoną infrastrukturę i duże natężenie ruchu. Ponadto w niektórych punktach istnieje niebezpieczeństwo osunięć ziemi. Jak informował, kolumna samochodów, do której dołączyły dwa autobusy z ratownikami amerykańskimi, poruszała się powoli, niekiedy z prędkością 20 km/h.
Specjalny samolot z grupą 54 strażaków z Nowego Sącza, Warszawy, Gdańska, Łodzi i Poznania, który wystartował z wojskowego lotniska w Warszawie w piątek w południe, po 15 godzinach lotu dotarł do stolicy Dominikany Santo Domingo. Strażacy wyposażeni są w specjalistyczny sprzęt ratowniczy do poszukiwania i uwalniania osób uwięzionych pod gruzami. Są to geofony, kamery wziernikowe i termowizyjne oraz sprzęt mechaniczny i hydrauliczny do odgruzowywania ofiar. Ratownicy mają ze sobą także 10 psów wyszkolonych w poszukiwaniu żywych osób pod gruzami.
Ciężka Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza (GPR) Państwowej Straży Pożarnej jako jedna z 11 grup na świecie posiada certyfikat ONZ. Uzyskanie go jest potwierdzeniem wysokiego poziomu wyszkolenia i wyposażenia.
We wtorek Haiti nawiedziło trzęsienie ziemi o sile 7 lub 7,3 st. (agencje podają różne informacje). To najsilniejszy wstrząs w tym regionie od ponad 200 lat. Centrum stolicy, Port-au-Prince, jest zniszczone.
WHO oraz Panamerykańska Organizacja Zdrowia (PAHO) "szacują, że liczba ofiar śmiertelnych wynosi od 40 do 50 tysięcy" - napisało Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA).
Szacunki te potwierdzają najnowsze dane podane przez władze Haiti, według których we wtorkowym trzęsieniu ziemi zginęło 50 tys. osób, 250 tys. odniosło obrażenia, a 1,5 mln zostało pozbawionych dachu nad głową.
Wcześniej minister spraw wewnętrznych Haiti Paul Antoine Bien-Aime mówił, że liczba ofiar śmiertelnych może sięgać nawet 200 tys.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!