Do sądu nie przyszedł trzeci z braci, Mirosław, ponieważ miał na ten dzień wyznaczoną wizytę u lekarza specjalisty. Sędzia Marek Jaszczak poinformował, że akt łaski sąd prześle mu pocztą.

Sędzia Jaszczak dodał, że raz - dwa razy w roku kurator sądowy będzie sprawdzał, czy ułaskawieni bracia przestrzegają porządku prawnego. Tzw. termin próby wyznaczono im do 18 grudnia 2019 roku.

Wręczając skazanym braciom akty łaski sędzia poinformował, że "warunkowe przedterminowe zwolnienie jest obligatoryjnie odwoływane, jeżeli w okresie próby skazany popełni przestępstwo podobne do tego, za które był skazany, tj. za przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu".

Bracia Winkowie w rozmowie z dziennikarzami przyznali, że "dziesięć lat to dużo", ale zapewnili, że "będzie cisza i spokój". Obaj chętnie pozowali do zdjęć, trzymając w rękach akty ułaskawienia. "W ramki go włożę i na ścianie powieszę" - żartował Tomasz.

Do linczu we Włodowie doszło w lipcu 2005 roku; z rąk sąsiadów zginął wtedy recydywista Józef C. Bracia Winkowie w czerwcu 2009 zostali za to prawomocnie skazani na cztery lata więzienia. Sąd złagodził im karę uznając, że wpływ na zdarzenie miał fakt, że w porę nie dotarł do Włodowa policyjny radiowóz - odpowiedzieli za to policjanci są prawomocnie skazani. Sąd nie dał jednak wiary skazanym, że zabili, ponieważ Józef C. zagrażał im, ich rodzinom i sąsiadom.

Po uprawomocnieniu się wyroku bracia poprosili prezydenta Lecha Kaczyńskiego o ułaskawienie. Prezydent podpisał akty łaski 18 grudnia 2009 roku.