Z nowelizacji ustawy hazardowej i pakietu telekomunikacyjnego wynika, że chodzi o witryny pedofilskie, strony z e-hazardem, a także te, które pomagają w realizowaniu nieautoryzowanych transakcji finansowych. Eksperci ostro krytykują zapisy o blokadzie.

"Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie broni pornografii dziecięcej, ale z drugiej strony nie mamy pewności, czy za jakiś czas rząd nie będzie próbował tych blokad rozszerzać na jeszcze inne witryny internetowe" - mówi Łukasz Lasek z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która negatywnie wypowiedziała się o rządowym pomyśle rejestru.

Takich krytycznych opinii jest znacznie więcej. "Mimo zmasowanej krytyki pomysłu blokowania stron internetowych, rząd zdecydował się w imię walki z e-hazardem otworzyć niebezpieczną furtkę do cenzury sieci" - uważa Jarosław Sobolewski, prezes Związku Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska.

Zgodnie z propozycjami opracowanymi przez Ministerstwo Finansów rejestr ma być prowadzony przez prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Baza stron zakazanych będzie tworzona na podstawie wniosków policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wywiadu skarbowego oraz Służby Celnej.

Strona internetowa np. oferująca nielegalny hazard, która trafi do bazy, i związane z nią usługi mają być blokowane przez operatorów internetowych. I to najpóźniej w ciągu sześciu godzin od udostępnienia im danych z rejestru. "Na szczęście po interwencjach organizacji pozarządowych oraz UKE resort finansów do procedury blokowania stron wpisał, że następuje ona na podstawie decyzji sądu" - dodaje Lasek.

Wyrok o wpisaniu strony do rejestru będzie można zaskarżyć. "Procedury, zarówno dotyczące zablokowania takiej strony, jak i rozstrzygania o tym, czy należy ją odblokować, czy też w części odblokować, będą pod kontrolą sądu" - zapewnia wiceminister finansów Jacek Kapica i dodaje, że katalog treści, które będą zakazane w internecie, pokrywa się z katalogiem zakazów dotyczącym publikacji w innych mediach, np. telewizji czy prasie.

"To, że to sąd będzie decydował o blokadzie to spory postęp, w porównaniu z pierwotną wersją ustawy, która pozwalała na blokadę już po wniosku policji czy ABW. Ale problem tkwi w samym pomyśle rejestru, który jest sprzeczny z wolnością słowa" - uważa jednak Lasek.

Podobnie negatywnie nowe przepisy oceniły Polskie Towarzystwo Informatyczne, Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji oraz Fundacja Nowoczesna Polska, które wysłały do premiera Tuska list, w którym proszą o ponowne rozważenie pomysłu. Kolejnych kilka organizacji branżowych planuje wysłać podobny list protestacyjny w najbliższych dniach.

Nowe przepisy zakładają też całkowity zakaz organizowania gier przez internet. Zakazane ma być nawet uczestniczenie w takich grach urządzanych w sieci. W internecie dozwolone będzie tylko urządzanie zakładów wzajemnych, ale pod warunkiem uzyskania zezwolenia wydanego przez ministra finansów. Na razie jednak rząd musi uzyskać zgodę Komisji Europejskiej na takie obostrzenia.