Danuta Olewnik opowiadała o tym, jak ona i jej rodzina dowiedziała się o odnalezieniu ciała Krzysztofa Olewnika. Relacjonowała też, jak prokuratura odradzała bliskim porwanego oglądanie ciała. "Mieliśmy poczucie, że ktoś się o nas troszczy, chce nam oszczędzić cierpienia" - mówiła w programie "Rozmowa Rymanowskiego" w TVN24.

Wyjawiła też kolejne fakty, które poddają w wątpliwość ustalenia z oględzin ciała znalezionego w 2006 roku w miejscowości Różan. Jak opowiadała Danuta Olewnik, jej mąż, który jest lekarzem, chciał być przy sekcji zwłok. Jednak śledczy nie zgodzili się na to.

Jak wyjaśniała, ona i jej ojciec mają wgląd w dokumenty, które zgromadziła gdańska prokuratura apelacyjna. Przyznała, że takich tajemniczych faktów, jak ujawnione ostatnio błędy w badaniu DNA czy zmontowanie filmu z sekcji zwłok, jest więcej.

Danuta Olewnik wspominała też proces morderców jej brata. Opowiadała o Robercie Paziku, który w czasie rozpraw zazwyczaj nic nie mówił. Jednak gdy sąd zapytał oskarżonych o ostatnie słowa przed wyrokiem, powiedział "przepraszam" i zagadkowo dodał, że to wszystko jest nieprawdą.

Siostra porwanego Krzysztofa Olewnika ma pewność, że wtedy na ławie oskarżonych nie zasiedli wszyscy odpowiedzialni za uprowadzenie jej brata. Dodała też, że przy planowanej na przyszły tydzień ekshumacji będzie ktoś z rodziny Olewników.