www.ostateczne-wylogowanie.com
Na ostateczny krok, czyli skasowanie swojego konta na Facebooku, zdecydowała się 5 listopada 2009 roku. Tę datę zapamięta wielu internautów, bo wtedy po raz pierwszy zrobiło się głośno o sieciowych samobójstwach. Stało się tak dzięki wirtualnym przyjaciołom Simony.
- Areszt za "bombowy" żart na Twitterze
- Sąd: adres IP jest daną osobową
- Ronaldo najpopularniejszy na Facebooku
- Tak Polacy obnażają się w sieci
- Facebook jak na dłoni w kinach już za rok
- Już ponad milion Polaków ćwierka w sieci
- Nasza-Klasa i Gadu Gadu będą razem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Śmierć Simony Lodi była szybka i bezbolesna. Ostatnimi jej słowami, zanim jednym kliknięciem myszki popełniła samobójstwo, było: "Odwalcie się!". Dziś tłumaczy (bo na szczęście nadal żyje w realu), że to było skierowane nie tyle do jej kilkuset przyjaciół z Facebooka, ile do tego całego e-życia. "To był krzyk do znajomych: obudźcie się, życie w sieci nie jest za darmo. Poświęcając mu tyle czasu, tracicie rzeczywiste życie" - opowiada nam Włoszka. Na ostateczny krok, czyli skasowanie swojego konta na Facebooku, zdecydowała się 5 listopada 2009 roku. Tę datę zapamięta wielu internautów, bo wtedy po raz pierwszy zrobiło się głośno o sieciowych samobójstwach. Stało się tak dzięki wirtualnym przyjaciołom Simony. Jeden drugiemu - jak to bywa w sieci - przekazywali informację o jej śmierci i wkrótce w ślady Lodi poszło co najmniej kilkaset osób z całego świata.
"Zabij się i odpocznij w swoim prawdziwym życiu!", "Patrz, jak twoje życie 2.0 uchodzi z ciebie!", "Odłącz się i zostaw za sobą swoje ID" - w sieci z dnia na dzień rośnie w siłę ruch nawołujący do popełnienia samobójstwa na portalach społecznościowych: masowego odprzyjaźnienia się na Facebooku, skasowania swojego konta na Naszej-Klasie, skasowania własnej przestrzeni na MySpace, odcięcia gałęzi w drzewie Twittera czy usunięcia fotek z Fotki.pl. Nie w smak to jednak właścicielom tych serwisów, którzy boją się utraty rzędu wirtualnych dusz i zysków, jakie z nich czerpią.
KONIEC ŻYCIA 2.0
Marsz serwisów społecznościowych wydawał się jeszcze niedawno nie do zatrzymania. Twitter w dwa lata urósł do 60 mln ćwierkających ptaszków, na MySpace swoją przestrzeń ma blisko ćwierć miliarda osób, nawet swojska Nasza-Klasa w ledwie kilkanaście miesięcy dorobiła się blisko 13 mln użytkowników. Wszystkich jednak przebił nazywany piątym najbardziej ludnym państwem świata Facebook z 350 mln kont. Ostatnio jednak pojawiły się oznaki zmiany trendu.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!