Tak PAH, jak i Caritas, i pozostałe organizacje prowadzące zbiórkę na ofiary z Haiti – Polski Czerwony Krzyż czy Unicef, apelują o wsparcie pieniężne. - Każdy może pomóc – zapewnia Małgorzata Szukała z biura zarządu głównego PCK. Jak podkreśla, na miejscu można kupić dokładnie to, co jest najbardziej potrzebne. To oszczędność czasu i kosztów transportu. Z tego też względu żadne produkty spożywcze, lekarstwa czy ubrania nie są przyjmowane w polskich siedzibach organizacji.

A apel nie przechodzi bez echa. - Polacy są bardzo ofiarni, chcą pomagać. Nie spodziewałam się, że pomoc dla Haiti będzie tak duża. To wspaniałe! – mówi Ochojska. Jej organizacja już zebrała ponad milion złotych. Dla porównania na rzecz ofiar huraganu w Birmie w maju 2008 roku łącznie zebrano 350 tys. zł.

Organizacje humanitarne zbierają pieniądze, które wydadzą na ubrania, koce, wodę, pomoc psychologiczną, lekarstwa i środki opatrunkowe. Jak tłumaczy Janina Ochojska, faza pierwszej pomocy, która polegała na ratowaniu życia rannych wydobywanych spod gruzów, jaką nieśli polscy ratownicy, praktycznie jest już za nami. - Teraz czekamy na informacje ze szpitala, który prowadzą lekarze z całego świata, czego jeszcze potrzeba.– mówi Ochojska.

Ale zbierający pieniądze już myślą nie o pomocy doraźnej, a odbudowie kraju, która potrwa wiele lat. Jak tłumaczy Ochojska, chodzi o rzeczy pozornie prozaiczne: budowę tymczasowych schronień, toalet i pryszniców, które umożliwią ludziom samodzielne życie. PAH przymierza się także do odbudowy jednej ze zniszczonych szkół. Ale pieniądze na ten cel trzeba zebrać już teraz. - Zaczyna się drugi, a po nim trzeci etap pomocy. One zwykle odbywają się w ciszy, bez telewizyjnych kamer. Dlatego tak ważne jest, by w tej chwili zebrać jak najwięcej pieniędzy – mówi Ochojska. Także Caritas przymierza się zbudowania szkoły w Jacmel - miejscowości doszczętnie zniszczonej podczas kataklizmu.

Do organizacji zgłaszają się też wolontariusze. Tyle że na miejscu potrzebni są wyłącznie specjaliści. - Wyjazd na misję do Haiti na razie nie wchodzi w grę. A to, czy będzie konieczność wysłania koordynatorów pomocy, czy inżynierów do odbudowy okaże się dopiero za kilka tygodni – dodaje Ochojska.

Na miejscu bardzo aktywnie działa UNICEF, który m.in. organizuje opiekę poszkodowanym dzieciom. A tych jest wiele, bo połowa mieszkańców Haiti nie skończyła 18 lat. Unicef Polska zebrał już prawie 400 tys. zł. i wciąż zwraca się o pomoc do ludzi dobrej woli.

Zdaniem socjologa prof. Janusza Czapińskiego Polacy nie są specjalnie wrażliwi na anonimową krzywdę. Natomiast bardzo silnie zareagowaliśmy, bo pokazano nam konkretne ofiary, często dzieci, a widok był wstrząsający i wyzwolił wielkie emocje. - Przeraźliwy obraz ogromnej liczby okaleczonych dzieci spowodował, że ludzie zaczęli wyobrażać sobie siebie w takiej sytuacji – mówi Czapiński. Jego zdaniem kolejne reportaże pokazujące losy ofiar i skuteczną pomoc mogą spowodować, że będzie ona trwała dłużej niż kilka dni.