Dariusz Drzewiecki ma kolejny problem. Po ujawnieniu przez "Dziennik Gazetę Prawną" informacji, że brat byłego ministra sportu miał oferować austriackiej firmie Alpine Bau załatwienie rządowych kontraktów na budowę stadionów na Euro 2012, na jaw wychodzą następne niewygodne doniesienia z jego przeszłości.

"Super Express" dotarł do treści zeznań jego byłego wspólnika. Paweł J. zeznał, że Dariusz Drzewiecki, by zdobyć fundusze na remont dyskoteki, pożyczył w latach 90. kilkadziesiąt tysięcy marek od bossa mafii, Tadeusza M., pseudonim Tata. Później zaś odsprzedał mu swoje udziały w lokalu, doprowadzając wspólnika do ruiny finansowej. Paweł J. musiał bowiem oddać dług, oczywiście z ogromnymi, naliczanymi przez gangsterów, odsetkami.

"Darek nie poczuwał się, by spłacić pożyczkę" - skarżył się Paweł J.

To jednak nie koniec kontaktów brata ministra z gangsterami - twierdzi "Super Express". Powołując się na akta ze śledztwa gazeta podaje, że w maju 1999 roku Dariusz Drzewiecki pożyczył 400 milionów starych złotych od innego członka "ośmiornicy" - Andrzeja M., pseudonim Mikser. Pieniądze miały pójść na budowę restauracji "Marhaba" w Zduńskiej Woli. Dług został zwrócony po 10 dniach.

Mniej więcej w tym samym czasie - jak ustalili dziennikarze "Super Expressu" - żona Mirosława Drzewieckiego, Janina, prowadziła ekskluzywną kawiarnię "Wiedeńska", którą upodobali sobie łódzccy gangsterzy. Lokal był częstym miejscem ich spotkań. Drzewieccy zamknęli go, gdy prasa zaczęła się o tym rozpisywać.

Zobacz także: Od kogo pożyczał pieniądze brat Drzewieckiego?