Państwo sfinansuje dzieciom przedszkole?
Rzecznik Praw Dziecka i Związek Nauczycielstwa Polskiego apelują, by przedszkola były finansowane z budżetu państwa i dostępne dla wszystkich dzieci. Spełnienie tego postulatu kosztowałoby ich zdaniem trzy miliardy złotych rocznie.
- Jak pogodzić dzieci z karierą zawodową
- Sześciolatki w szkołach - bilans półrocza
- Podpowiadamy, jak wybrać przedszkole
- Dlaczego Polacy nie chcą mieć dzieci
- Przedszkola znów będą pękać w szwach
- Unia nie dogoniła edukacyjnie USA
- Zaczął się wyścig o miejsca w przedszkolach
- "Wiadomości" straszą przed dobranocką
- Rodzice muszą wysłać sześciolatki do szkół
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Rzecznik Praw Dziecka wylicza: we Francji czy Hiszpanii do przedszkoli chodzą prawie wszystkie dzieci. W Czechach i na Węgrzech 90 proc, tymczasem w Polsce zaledwie połowa. Jeszcze gorzej jest na wsi, gdzie z edukacji przedszkolnej korzysta jedynie 28 proc. maluchów. Dlatego Marek Michalak apeluje do premiera Donalda Tuska o zmianę sposobu finansowania przedszkoli. Dziś opłacają je gminy, a ponieważ wielu nie ma na to funduszy, rezygnują z otwierania przedszkoli.
Rzecznik proponuje więc, by wychowanie przedszkolne zostało objęte subwencją oświatową. Samorządy otrzymywałyby wtedy z budżetu państwa osobne pieniądze na zapewnienie edukacji przedszkolnej dla każdego dziecka tak, jak dzieje się to w przypadku szkół.
Ile by to kosztowało? Zdaniem Marka Michalaka ok. 2,5-3 mld zł rocznie. "Inwestycje w edukację najmłodszych dzieci przynoszą największy zwrot zarówno dla samych dzieci, ich sukcesu życiowego, jak i dla społeczeństwa" - przekonuje rzecznik praw dziecka w liście do premiera Tuska. I podkreśla, że Polska jest jednym z ostatnich krajów Unii Europejskiej, gdzie wychowanie przedszkolne nie jest współfinansowane z budżetu państwa.
Nauczycielska inicjatywa
Wygląda na to, że rząd nie ucieknie od tematu. Z identyczną inicjatywą występuje bowiem Związek Nauczycielstwa Polskiego, który dziś rozpoczyna zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem ustawy w tej sprawie. Zakłada ona, że przedszkola będą finansowane z budżetu i dostępne za darmo dla każdego dziecka. Prawo do edukacji przedszkolnej miałyby już dwulatki, a nie jak obecnie dopiero dzieci trzyletnie.
- Projekt ustawy mamy już gotowy. Liczymy, że do końca lutego zbierzemy tysiąc podpisów, by w Sejmie móc zarejestrować Komitet Obywatelski - mówi rzeczniczka ZNP Magdalena Kaszulanis. Później działacze ZNP rozpoczną zbieranie 100 tys podpisów koniecznych do złożenia projektu w Sejmie.
Problem braku przedszkoli jest rzeczywiście palący. W DGP wielokrotnie opisywaliśmy historie kobiet, które nie mogły wrócić do pracy, bo nie znalazły dla swojego dziecka miejsca w żadnej placówce. Gdyby ustawa autorstwa ZNP weszła w życie, problem by się automatycznie rozwiązał, bo dwulatek mógłby pójść do przedszkola.
Kto będzie za?
Projekt obywatelski z pewnością poprze Lewica. - Celem systemu edukacji jest wyrównywanie szans edukacyjnych dzieci, a przecież wiadomo, że najskuteczniej dokonuje się to w wieku przedszkolnym - argumentuje była minister edukacji Krystyna Łybacka. Zwolenniczką objęcia przedszkoli subwencją oświatową jest również była minister pracy Joanna Kluzik-Rostkowska z PiS.
Czytaj dalej >>>






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!