Śledczy dementują sensacje ws. Olewnika
Nie ma zeznań, które wskazywałyby, że prokuratorzy nie pozwolili w 2003 r. zatrzymać porywaczy Krzysztofa Olewnika. Wiceszef Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Zbigniew Niemczyk zaprzecza sensacyjnym doniesieniom mediów. Według nich jeden z policjantów miał mówić, że wpadł na trop porywaczy, ale śledczy uniemożliwili ich schwytanie.
- Olewnik: A gdyby porwano wasze dziecko?
- To szczątki Olewnika? Odpowiedź w marcu
- Policja celowo robiła błędy ws. Olewnika?
- Danuta Olewnik kontra policjanci widma
- "Za dużo cwaniactwa w sprawie Olewnika"
- Ekshumowane ciało to jednak Olewnik
- Biegły ze sprawy Olewnika dostał zarzuty
- Siostra Olewnika: To koniec nadziei
- Biegły ukrył dowody ze sprawy Olewnika?
- Dlaczego trzeba było ekshumować Olewnika?
- Przed wakacjami nowi oskarżeni ws. Olewnika
- Będzie konfrontacja Olewników z policją?
- Policja przeprasza za makabryczne zdjęcie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Onet.pl i tvn24.pl podały, że sensacyjne zeznania złożył aspirant Maciej Lubiński. To jeden z trzech policjantów, którzy mają dziś postawione zarzuty w związku ze sprawą Olewnika. Jednak gdańscy prokuratorzy twierdzą, że takie zeznania nie istnieją.
"Do końca nie wiem, na czym oparte są te relacje, bo nie są one zgodne z tym, co mamy w materiałach naszych śledztw w sprawie porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Nie mamy takich zeznań ani wyjaśnień" - oświadczył "Dziennikowi Gazecie Prawnej" Zbigniew Niemczyk, wiceszef Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku.
Według onetu Lubiński miał twierdzić, że już wiosną 2003 roku jemu i innym policjantom udało się wpaść na trop Sławomira Kościuka i Wojciecha Franiewskiego - porywaczy Krzysztofa. Stało się to dzięki badaniu karty telefonicznej. Lubiński miał zażądać od prokuratura zgody na objęcie Kościuka obserwacją, ale oskarżyciel - według onetu - na to się nie zgodził.
Także te informacje dementuje gdańska prokuratura. "Po pierwsze prokurator nie wydaje zgody na obserwację. Taka procedura nie istnieje w polskim prawe. Po drugie, ustalenia policji identyfikujące sprawców datowane są na na czerwiec 2003 roku, a nie na wiosnę. A co najistotniejsze, były to tylko materiały operacyjne, do których prokurator nie miał dostępu. Do części procesowej śledztwa zostały dołączone dopiero rok później" - tłumaczy prokurator Niemczyk.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!