Olewnik: A gdyby porwano wasze dziecko?
"Panie Kalisz, panie Brachmański, panie Siemiątkowski, pani Szymanek-Deresz, panie Piłat, panie Olejnik, panie Sadowski - a gdyby to wasze dziecko porwano?" - pytała przed komisją śledczą Danuta Olewnik-Cieplińska, siostra zabitego Krzysztofa. Prowadzącej sprawę policji wytknęła liczne błędy.
- Ekshumowane ciało to jednak Olewnik
- "Za dużo cwaniactwa w sprawie Olewnika"
- Siostra Olewnika: To koniec nadziei
- Dlaczego trzeba było ekshumować Olewnika?
- Biegły ukrył dowody ze sprawy Olewnika?
- W ciele Olewnika brakuje kawałków kości?
- Przed wakacjami nowi oskarżeni ws. Olewnika
- Policja celowo robiła błędy ws. Olewnika?
- Danuta Olewnik kontra policjanci widma
- Śledczy dementują sensacje ws. Olewnika
- To szczątki Olewnika? Odpowiedź w marcu
- Tajemnice identyfikacji zwłok Olewnika
- Będzie konfrontacja Olewników z policją?
- Policja przeprasza za makabryczne zdjęcie
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Czy to możliwe, byśmy poznali całą prawdę? Dziś nie wiemy, gdzie leży prawda" - mówiła. Jej zdaniem ta sprawa dowodzi, że w Polsce nie obowiązuje ciągłość władzy, bo kolejny minister nie odpowiada za resort z czasów, gdy rządził poprzednik.
"Nie można rozkładać rąk i pytać, <co ja mogę zrobić?>. Ja się pytam: panie Kalisz, panie Brachmański, panie Siemiątkowski, pani Szymanek-Deresz, panie Piłat, panie Olejnik, panie Sadowski - a gdyby to wasze dziecko zostało porwane? Nie zadzwonilibyście do wszystkich świętych, żeby je ratować? Czym mój brat się od nich różni?" - mówiła podniesionym głosem, wymieniając nazwiska ministrów i polityków, u których ona i jej bliscy szukali pomocy i prosili o interwencję.
"To nie my jesteśmy od tego, żeby zbierać dowody i ciągnąć sprawę - to zadanie dla prokuratury i policji. Co się dzieje w naszym państwie, że tak nie jest?" - pytała Olewnik. Podkreśliła, że gdyby nie zaangażowanie rodziny, w sprawie porwania i zabójstwa jej brata do dziś nie działoby się nic. "Nie byłoby sprawców, dowody by jeszcze milion razy poginęły" - dodała. Niedawną ekshumację ciała z grobu Krzysztofa Olewnika nazwała "najboleśniejszym ciosem" dla rodziny.
Na początku wypowiedzi dziękowała tym, którzy palą świeczki na grobie jej brata. "Dziękuję za słowa otuchy: <Trzymajcie się, tak trzeba. Zróbcie coś!>" - cytowała. Wskazała ponadto, że policjant, który miał zarzuty w sprawie zagubienia akt sprawy Krzysztofa Olewnika (zarzuty wycofała prokuratura, umarzając śledztwo), awansował niedawno na wiceszefa pionu kryminalnego komendy w Płocku. "Jak to możliwe?" - pytała.
Do policji siostra porwanego miała najwięcej pretensji i zastrzeżeń. "Policja miała wszystko - numer telefonu porywaczy, kopię karty SIM, a funkcjonariusze nie założyli nawet podsłuchu. Ani na początku, gdy zawiadomiliśmy o porwaniu, ani potem, jak jeździliśmy z okupem, nie dali nam żadnego instruktażu" - mówiła. Zaprzeczyła zarazem, by między jej rodziną a policją nie było współpracy - jak, jej zdaniem, utrzymują funkcjonariusze.
"Przez trzy dni nie współpracowaliśmy, a oni pod to podciągają pięć lat. Trzy dni! Tak się nie robi" - dodała. Wyjaśniła, że rodzina wielokrotnie przypuszczała, że do porywaczy docierają przecieki z ustaleń dotyczących np. przygotowań do przekazania okupu. "Dlatego jeden raz powiedzieliśmy policji, że przez trzy dni chcemy działać na własną rękę i nie współpracujemy - aby wykluczyć te podejrzenia. A teraz się mówi, że my nie chcieliśmy współpracować przez pięć czy sześć lat" - powiedziała Danuta Olewnik.
Wcześniej opowiadała, jak wielokrotnie ona, a także członkowie rodziny czy znajomi jeździli na żądanie porywaczy z okupem, który nie był jednak podejmowany. Podkreśliła, że porywacze dowiedzieli się np., że rodzina przygotowała skserowane banknoty - wówczas kazali zawrócić jadących z tym okupem na wyznaczone miejsce.
Kobieta opisała, jak doszło do przekazania okupu porywaczom 24 lipca 2003 r. Dodała, że wiele razy wcześniej kazano jej jeździć w różne miejsca z pieniędzmi, ale nie były one podejmowane. 24 lipca to święto policji, ale - jak się okazało - funkcjonariusze nie kontrolowali należycie ani telefonu Danuty Olewnik, ani ich samochodu, ani nawet nie zabezpieczyli śladów w miejscu, gdzie z samochodu wyrzucono pieniądze. "To niewyobrażalne zaniedbania" - mówił po posiedzeniu szef komisji Marek Biernacki (PO).
Czytaj dalej >>>
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!