CBA ostrzegło Rosoła, że złoży mu wizytę
Pół godziny przed pojawieniem się w mieszkaniu Marcina Rosoła, byłego doradcy Mirosława Drzewieckiego, CBA dało mu znać, że wybiera się do niego na przeszukanie. Jak twierdzi "Wprost", dwa tygodnie temu funkcjonariusze biura zadzwonili do Rosoła i zapowiedzieli swoją wizytę.
- Rosół od Drzewieckiego źródłem przecieku?
- Tajemnica ostatniego spotkania Mira i Rycha
- "O pracę prosili mnie przez Naszą-Klasę"
- CBA w drodze. Co robi Rosół? Myje podłogę
- Co Sobiesiak chciał ukryć przed mediami?
- CBA przeszukało mieszkanie Rosoła
- Przeciek hazardowy był już rok temu
- Rosół: Nie miałem pojęcia o akcji CBA
- Sobiesiak zeznawał jak Rywin
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według tygodnika CBA zjawiło się u Rosoła i zażądało wydania komputerów i pendrive'ów. "Mogło dojść do ujawnienia planu czynności śledczych, objętych tajemnicą. To tak jakby wysłać świadkowi pytania przed przesłuchaniem. Jeśli coś takiego miało miejsce, to jest to dziwne" - uważa były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Andrzej Barcikowski.
Jak przypomina "Wprost", dwa dni po tym zdarzeniu rzecznik CBA Jacek Dobrzyński mówił, że przeszukanie nie było konieczne, bo Rosół dobrowolnie wydał sprzęt. Tygodnik dowiedział się jednak, że około 7:00 rano były doradca ministra sportu odebrał od funkcjonariuszy telefon. Pytali, czy jest w domu, zapowiadając swoją wizytę.
"Pan Marcin Rosół nie przebywał w miejscu stałego zameldowania. Dlatego też funkcjonariusze CBA telefonicznie ustalili miejsce jego pobytu. Oczywiste jest, że nie uprzedzali go o formie, a tym bardziej o celu wizyty" - twierdzi Jacek Dobrzyński. Według "Wprost" było jednak inaczej.
"Przerażony Rosół spytał, czy idą go aresztować oraz czy ma szykować szczoteczkę do zębów i żegnać się z żoną i córeczką, która urodziła mu się trzy miesiące temu. Funkcjonariusz odpowiedział, że nie i że dostanie tylko postanowienie prokuratury o żądaniu wydania rzeczy. Kiedy przyjechali, Rosół odebrał postanowienie i dobrowolnie wydał dwa komputery i pendrive'y Na koniec zaparzył jeszcze funkcjonariuszom kawę" - relacjonuje tygodnik.
Według informacji "Wprost", z wizytą u Marcina Rosoła byli starzy funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego, służący jeszcze od czasów Mariusza Kamińskiego.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!