"Jestem znajdą, mnie też wolno marzyć"
Miał tylko trzy lata, a już silnie rozwiniętą chorobę sierocą. Wszystkiego się bał, nie potrafił nawet sam jeść chleba, bo nikt go tego nie nauczył - tak Iwona Guzowska wspomina pierwsze spotkanie ze swoim młodszym bratem, który trafił do tej samej co ona rodziny adopcyjnej. Dlatego posłanka ma teraz jasny cel - zlikwidować domy dziecka.
- Tak się kupuje dziecko przez internet
- Dymisja za ucieczkę trzylatki z domu dziecka
- "Dom dziecka to warunki ekstremalne"
- Dzieci szukają rodzin, sądy przeszkadzają
- "Instytucja nie zaspokoi potrzeb człowieka"
- Polska adopcja na dziko
- KUPDZIECKO.PL. Zdelegalizować płatną adopcję
- Rozprawy cywilne będą rejestrowane
- "Proste rozwiązanie"
- Los noworodka zależy od sumienia sędziego
- Tato, idź na urlop i wychowuj dzieci!
- Problem dzieci z rozbitych rodzin
- Ważny krok ku likwidacji sierocińców
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Anna Monkos: Czy postawiła sobie pani za cel zlikwidowanie domów dziecka?
Iwona Guzowska*; Tak. Domy dziecka to zło konieczne. Dzieci wychowują się tam bez miłości, poczucia własnej wartości i stabilizacji. Ale sędziego, który miesiącami odwleka decyzję w
sprawie oddania dziecka do adopcji, wcale to nie interesuje. I później też nie będzie się zastanawiać, czy to dziecko poradzi sobie w dorosłym życiu. A statystyki wyraźnie mówią, że nie
radzi sobie między 30 a nawet 70 proc. wychowanków sierocińców. Ja podchodzę do tej sprawy bardzo osobiście, bo mieszkałam w domu dziecka.
Jak długo?
Tylko cztery miesiące, bo moi biologiczni rodzice od razu zrzekli się praw do mnie. Prawdopodobnie dlatego, że urodziłam się bardzo chora i pierwsze tygodnie życia spędziłam w szpitalu.
Później bardzo szybko zostałam adoptowana, jeszcze jako niemowlę. Mój brat nie miał tyle szczęścia, spędził w domu dziecka trzy lata. Jego rodzina była dysfunkcyjna, a mimo to sędzia
potrzebował tych kilku lat, żeby zdecydować o odebraniu matce i ojcu praw rodzicielskich.
Więc jego rodzice nie zrzekli się praw rodzicielskich?
Odebrano im je. I dzięki Bogu. Pamiętam ten dzień, kiedy pojawił się u nas w domu. Miałam wtedy pięć lat, tata przyszedł po mnie do przedszkola i powiedział, że mój brat już jest.
Biegłam zachwycona, żeby go zobaczyć. Ale jak go zobaczyłam, zrobiło mi się bardzo smutno. Miał tylko trzy lata, a już silnie rozwiniętą chorobę sierocą. Wszystkiego się bał, miał też
różne dolegliwości bólowe, których źródło - jak się później okazało - tkwiło w psychice. Widać było, że wychowywał się w sierocińcu, nie potrafił nawet sam jeść chleba, bo nikt
go tego nie nauczył. W polskich domach dziecka na piętnaścioro dzieci przypada jeden opiekun. Na Zachodzie zdarza się, że każde dziecko ma swojego opiekuna.
Dlaczego już jako dorosła osoba odwiedza pani domy dziecka?
Zaczęłam to robić, kiedy przyszły pierwsze sukcesy sportowe. Chciałam pokazać tym dzieciakom, że można w życiu coś osiągnąć. Że można być "znajdą", a mimo to
realizować swoje marzenia. Te wizyty sprawiają mi wiele radości, ale też wzruszeń i smutku. Gdy wychodzę z takich placówek, zawsze się czuję psychicznie potłuczona.
czytaj dalej






















~Mikołaj2010-08-18 11:19
No jasne ZLIKWIDOWAĆ DOMY DZIECKA!!! Hasało popularne i łatwe do wykrzyczenia. Spełni się jednak dopiero pod warunkiem, że przeszkoleni kandydaci na Rodziny Zastępcze i Adopcyjne przestaną przesmradzać w kwestii wyboru dzieci... bo jedno, bo małe, bo zdrowiuśkie i najlepiej rokujące na inteligentne, a jeszcze żeby rodzice biologiczni się nie interesowali, przecież proszę nas zrozumieć... dopasujemy jak wygodne buciki to weźmiemy:-( ŻENADA. Pracuję w tej branży i mam na codzień do czynienia z tym tematem. DOMY DZIECKA BĘDĄ ISTNIEĆ DOPUTY MY WSZYSCY NIE ZABIERZEMY Z NICH DZIECI DO RODZINNYCH FORM OPIEKI ZASTĘPCZEJ. MY - NIE SĄSIAD I KTOŚ TAM GDZIEŚ TAM - MY KOCHANI!!! LOS TYCH DZIECIAKÓW JEST W NASZYCH RĘKACH. (Tych z realu a nie tych z plakatu)..
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!