Polacy na Białorusi tracą Dom w Iwieńcu
Wyrok nie mógł być inny. Już to, co działo się przed rozprawą, zapowiadało werdykt. Szefowa Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys, która jechała na rozprawę z Grodna, była po drodze dwa razy zatrzymywana, a gdy dotarła do Wołożyna, nie wpuszczono ją na salę sądową. Nie mogła osobiście wysłuchać, że Polacy tracą Dom w Iwieńcu.
- Spokój Białorusi wobec protestów z Polski
- Prezydent wysłał list do Łukaszenki
- Młodzi Białorusini popierają Polaków
- Ambasada Białorusi: Podzieliliście Polaków!
- Białoruś szykuje wielką prywatyzację
- Odwołanie nic nie dało. Dom Polski przepadł
- Białorusini znowu zatrzymali Andżelikę Borys
- Sejm potępił działania władz Białorusi
- Tak rząd odpowiada na represje na Białorusi
- MSZ zaniepokojone zatrzymaniami Polaków
- Łukaszenka zamknął 40 Polaków
- Borys i Milinkiewicz zaproszeni do Brukseli
- PiS chce sankcji dla Białorusi
- Łukaszenka rozpoczyna kampanię zastraszania
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Jest wyrok. Dom odebrany na korzyść (lojalnego wobec Mińska) Związku Polaków na Białorusi na czele ze Stanisławem Siemaszką. Od wyroku można się odwołać w ciągu 10 dni" - wyjaśnił Roman.
Andżelika Borys, którą dwukrotnie zatrzymano w środę w drodze z Grodna do Wołożyna i ostatecznie nie wpuszczono na salę rozpraw, zapowiedziała apelację. "Adwokat będzie się odwoływał" - powiedziała. "Byłam przygotowana do takiego wyroku. Jest to wielka farsa" - dodała. Borys była przez dyrektor Domu Polskiego Teresę Sobol zgłoszona jako świadek w sprawie.
"Dla nas jest jasne, że to kwestia bardziej polityczna niż prawna. Uważamy, że to mienie Związku Polaków na Białorusi z panią Andżeliką Borys jako szefową i tak było od czasu, kiedy Wspólnota Polska ten Dom Związkowi przekazała. Wobec tego uważamy, że to jest prawowity właściciel i dysponent Domu" - powiedział PAP jeszcze przed wydaniem wyroku obecny w sądzie prezes Stowarzyszenia Wspólnota Polska Maciej Płażyński.
Milicja białoruska zatrzymała przed rozprawą nie tylko Andżelikę Borys, ale także około 30 innych działaczy nieuznawanego przez władze ZPB, którzy jechali do Wołożyna. "Zatrzymano w sumie gdzieś około 30 osób. Część została już zwolniona" - powiedziała PAP Borys.
Ona sama po raz pierwszy została zatrzymana przez milicję drogową w drodze do Wołożyna. "Drogówka zatrzymała samochód, którym podróżowałam. Powiedziano, że trzeba sprawdzić dane osobowe wszystkich osób. Spisywanie trwało dosyć długo. Potem mnie zwolniono i po raz drugi zatrzymano już przed Wołożynem, gdzie spróbowałam dojść na piechotę. Podjechał wóz, wyszło kilku funkcjonariuszy, zapakowano mnie do busa i wywieziono z powrotem do miejsca, gdzie znajdował się nasz samochód. Nie mogliśmy ruszyć ani do Wołożyna, ani do Grodna. Zostałam uwolniona dopiero przy pomocy konsula polskiego w Mińsku" - powiedziała Borys.
czytaj dalej





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!