"Instytucja nie zaspokoi potrzeb człowieka"
Dom dziecka jest instytucją. A człowiek jest tak skonstruowany, że potrzebuje bliskości, ciepła, miłości. Nawet najlepsza instytucja nie pozwoli w pełni tych potrzeb zrealizować - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej" rzecznik praw dziecka Marek Michalak.
- Rozprawy cywilne będą rejestrowane
- Luka w prawie adopcyjnym
- Polska adopcja na dziko
- KUPDZIECKO.PL. Zdelegalizować płatną adopcję
- Tak się kupuje dziecko przez internet
- Niełatwa droga do adopcji
- Sędzia to bóg, od którego zależy los dziecka
- Los noworodka zależy od sumienia sędziego
- "Dom dziecka to warunki ekstremalne"
- "Jestem znajdą, mnie też wolno marzyć"
- "W obronie okien życia"
- Dajmy dzieciom nowy dom
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Anna Monkos: Co pan robi jako rzecznik praw dziecka, by ułatwić adopcję?
Marek Michalak:* Przede wszystkim przeprowadzam systematyczne kontrole domów dziecka. Niektóre są zapowiedziane, inne nie. Jeżdżą na nie moi pracownicy, ale również ja sam. Takie kontrole odbywały się przez cały ubiegły rok i trwają również teraz. W ciągu ostatnich kilku miesięcy wykryliśmy kilkanaście rażących nieprawidłowości.
Czego dotyczą?
Dzieci z uregulowaną sytuacją prawną. Co powinien zrobić dom dziecka, kiedy trafia do niego dziecko, którego rodzice zrzekli się praw rodzicielskich albo zostały im one odebrane? Oczywiście od razu zgłosić do ośrodka adopcyjnego, że ma u siebie takie dziecko - po to, by od razu zacząć szukać mu nowego domu. W wyniku naszych kontroli okazało się, że, niestety, nie zawsze tak się dzieje. Mamy kilkanaście przypadków dzieci, gdzie takie kroki nie zostały podjęte. Jedno z tych dzieci ma 5 lat, od dwóch i pół mogło by pójść do adopcji, ale nikt o tym nie powiadomił ośrodka adopcyjnego! I to dziecko może być skazane na życie w domu dziecka.
Jak to możliwe?
Pracownicy tłumaczyli, że nie mieli wiedzy, że te dzieci mają uregulowaną sytuację.
Wierzy pan w to? Pojawiają się głosy, że pracownicy domów dziecka nie chcą oddawać wychowanków do adopcji, bo boją się straty pracy. Jeśli nie będzie dzieci , nie będzie sensu ich utrzymywania.
Chcę wierzyć, że to niemożliwe. I że zawsze na pierwszym miejscu jest dobro dziecka.
W przypadkach, o których pan mówi, tak nie było.
Ewidentnie. I podjąłem już odpowiednie kroki. Wystąpię w najbliższym czasie do ministrów sprawiedliwości i pracy o podjęcie działań, które zapobiegną takim sytuacjom. Do Najwyższej Izby Kontroli wystąpię natomiast z wnioskiem o przeprowadzenie wspólnej z Rzecznikiem Praw Dziecka kontroli procedur, stosowanych w poszczególnych domach dziecka. A do organu prowadzącego wystąpiłem o podjęcie działań dyscyplinarnych względem osób, odpowiedzialnych za te zaniedbania.
Jakie są inne problemy polskiego systemu adopcyjnego?
To dzieci, które niepotrzebnie trafiają do domów dziecka i innych placówek opiekuńczych. Bywa niestety tak, że dzieci są umieszczane w placówkach z tzw. względów socjalnych. I nie mówię o sytuacjach, kiedy nie mają co jeść. Zdarza się, że powodem jest zbyt mały metraż mieszkania! Bardzo często występuję do wójtów, burmistrzów z apelami o zamianę mieszkania dla konkretnej rodziny, bo mam sygnały, że jeśli tego nie zrobimy, dzieci mogą trafić do domów dziecka.
Kto podejmuje decyzję o umieszczeniu dziecka w placówce opiekuńczej ze względu na zbyt mały metraż mieszkania?
Wnioskować mogą o to przeróżne osoby i instytucje, pracownicy socjalni, kuratorzy, ale również nauczyciele czy nawet sąsiedzi. Ostateczną decyzję zawsze podejmuje oczywiście sąd rodzinny.
Czytaj dalej >>>





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!