Łukaszenka wypuścił Polaków z aresztu
Szef Rady Naczelnej Związku Polaków na Białorusi Andrzej Poczobut, wiceszef Związku Mieczysław Jaśkiewicz i rzecznik ZPB Igor Bancer zostali zwolnieni z aresztu. Wszyscy trzej odbywali kary pięciu dni pozbawienia wolności za udział w nielegalnym wiecu przed Domem Polskim w Grodnie 10 lutego.
- PiS chce sankcji dla Białorusi
- Łukaszenka odpisał Lechowi Kaczyńskiemu
- Bruksela zwleka z rezolucją ws. Białorusi
- Ambasada Białorusi: Podzieliliście Polaków!
- Spokój Białorusi wobec protestów z Polski
- Polacy na Białorusi tracą Dom w Iwieńcu
- Sejm potępił działania władz Białorusi
- Białorusini znowu zatrzymali Andżelikę Borys
- Odwołanie nic nie dało. Dom Polski przepadł
- Prezydent spotka się z Andżeliką Borys
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Zostaliśmy zwolnieni przed godziną 6 (czasu białoruskiego, czyli 5 czasu polskiego). Wróciliśmy wszyscy do domów. Zwolniono nas na kilka godzin przed terminem. Podjechali nasi przyjaciele, członkowie Związku Polaków. Teraz jestem w domu z rodziną" - powiedział Poczobut.
"Czuję się w miarę dobrze mimo tych pięciu dni bez jedzenia" - dodał Bancer, który prowadził głodówkę, bo nie zgadzał się "z zarzutami i ze sposobem załatwiania spraw przez władze".
"Zwolniono nas grubo wcześniej, żeby ludzie nie mogli nam wyjść na spotkanie. Wyszedłem, a tam noc i żywej duszy. Ale w końcu się spotkaliśmy. Zawsze stosują takie metody, żeby nie dopuścić do akcji solidarności" - podkreślił Bancer.
Trzej działacze zostali zatrzymani w poniedziałek, gdy jechali do Wołożyna na rozprawę w sprawie Domu Polskiego w Iwieńcu, który władze białoruskie przekazały lojalnemu wobec Mińska kierownictwu ZPB ze Stanisławem Siemaszką na czele.
10 lutego ponad 300 osób wzięło udział w Grodnie w wiecu w obronie Domu Polskiego w Iwieńcu, dwa dni wcześniej zajętego siłą przez białoruską milicję. Dotąd budynek pozostawał w rękach działaczy ZPB, którzy za szefową organizacji uznają Andżelikę Borys. Władze białoruskie uważają, że legalne jest kierownictwo ZPB, na którego czele stoi Stanisław Siemaszko.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!