Oto prawdziwi autorzy widma

Książka Danuty Waniek "Kwach - zapiski sztabowe Danuty Waniek", której nie napisała Danuta Waniek / Inne
Polityczni ghostwriterzy istnieją - nie tylko w sensacyjnych filmach. Dobierają słowa jak kucharz przyprawy i niczym szefowie kuchni nie wchodzą na salony. Wiedzą, że pisanie książek czy przemówień za polityka jest jak zabawa w chowanego. Napisać, zgarnąć kasę i się nie wychylać, bo zleceniodawcy zależy na zachowaniu pozorów.
- Widmo autora
- 6 najważniejszych premier 60. Berlinale
- Współczesny film noir z "Chinatown" w tle
- Złoty Niedźwiedź dla Polańskiego?
- "Autor widmo" Polańskiego zachwycił Berlin
- Włosi zachwyceni Polańskim
- 4 grudnia rozdanie Europejskich Nagród Filmowych. Polański faworytem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
A ci dzielą się na dwie kategorie: inteligentnych oraz ostrożnych. Takim ostrożnym jest Józef Oleksy, który na początku lat 90. próbował ze znanymi krakowskimi dziennikarzami Witoldem Beresiem i Jerzym Skoczylasem napisać autobiografię. "Opowiadał ciekawe rzeczy, ale przy autoryzacji wszystkie dosadne określenia zamieniał na komunikat agencji TASS o przyjacielskim spotkaniu Breżniewa z Gierkiem" - wspominają.
Pogromcy słowa
"Samoobrona. Dlaczego? Przed czym", "Niepokorny", "Każdy kij ma dwa końce", "Lista Leppera", "Czas barbarzyńców", "114 dni..." - sześć książek i do tego zbiory przemówień. Wicepremier Andrzej Lepper okazuje się bardziej płodny pisarsko niż bohater ostatniego filmu Romana Polańskiego "Autor widmo". To, co ich łączy, to zamiłowanie do profesjonalnej pomocy pisarskiej.
"Nie pomyślał ani prezydent, ani jego małżonka, co będą czuli ludzie pozbawieni pracy i cierpiący nędzę (...), gdy szczebiocząca prezenterka w telewizji opowie (...), jak doskonałe prezentowała się córeczka państwa Kwaśniewskich na paryskim balu w sukni od Ewy Minge, do której to sukni przyszywano kryształowe kwiatki przez 20 godzin. Zwłaszcza że u boku prezydentówny stał młody francuski arystokrata (...), a para doskonale pasowała do 344 złoconych krzeseł, 2300 róż i 670 świec". Ten fragment "Czasu barbarzyńców" wyszedł spod pióra Agnieszki Wołk-Łaniewskiej. Była rzeczniczka Leszka Millera, potem wicenaczelna tygodnika "Nie" miała napisać całą książkę Leppera. Projekt nie wypalił. Dokończył ją Przemysław Ćwikliński, obecny wicenaczelny "Nie". "Moja praca była czysto mechaniczna. Połączyłem dostarczone przez ludzi Leppera materiały. Z samym "wodzem" spotkałem się ledwie kilka razy - zapewnia. - Myślę, że spotkał się ze mną tylko po to, by zachować pozory. W efekcie powstały książki, których nawet nie chciało mi się przeczytać. Myślę zresztą, że Lepper też ich nie czytał".
Równie mało uwagi do "swojej" książki przykładał Krzysztof Rutkowski, któremu pisać pomagał także Ćwikliński. "Z inicjatywą wyszedł jeden z najlepszych polskich reżyserów, który chciał w oparciu o doświadczenia detektywa nakręcić film. Rutkowski nie był łatwym pracodawcą. Były kłopoty ze zmuszeniem go do systematycznej pracy" - wspomina dziennikarz. Ćwikliński wymusił na nim wyjazd na weekend do jego domu w Austrii. Rozmawiali trzy dni. Dzięki temu "Detektywa cz. 1" wydano tuż przed wyborami do parlamentu w 2001 r. Kiedy Rutkowski dostał się do Sejmu, zabrakło mu czasu na drugą część książki. O filmie wszyscy zapomnieli. Złotymi czasami dla polskich pisarzy widm były lata 90. A ich królem został Roman Górski, właściciel wydawnictwa BGW. Przez przyjaciół zwany Złotą Rybką lub Buddą. Na książkach polityków zbił majątek. Wypłynął na "Przerwanej dekadzie" Edwarda Gierka spisanej przez Janusza Rolickiego, która rozeszła się w ponad milionie egzemplarzy.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!