Dziennik.plKraj

Czwartek, 16 lutego 2012

Imieniny: Danuty, Julianny, Daniela

Przedszkola znów będą pękać w szwach

2010-02-23 | Ostatnia aktualizacja: 21:43 | Komentarze: 0 | skomentuj

Za kilka dni rusza rekrutacja do przedszkoli, ale już wiadomo, że nie starczy miejsc dla wszystkich dzieci. Sytuację uratować miały alternatywne formy przedszkolne. Nadal ich jest jednak za mało. Z najnowszych danych Ministerstwa Edukacji wynika, że do takich placówek chodzi zaledwie... 14 tys. najmłodszych. Dzieci w wieku przedszkolnym jest ponad milion.

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Pierwsze alternatywne formy przedszkolne - czyli niepełnowymiarowe placówki, działające po kilka godzin dziennie, przeznaczone dla małych grup dzieci - zaczęły powstawać dwa lata temu. Miały zapełnić lukę na wsiach, gdzie w brakuje przedszkoli. I choć jest ich już 800, to jednak wzrost nie jest tak dynamiczny, jak się tego spodziewano.

Chociaż na ich budowę można dostać pieniądze z Unii, wiele gmin nawet nie próbowało stworzyć takich placówek. Na Podlasiu powstały dwa takie punkty, zaś w lubuskim 18. Na wsiach do przedszkoli chodzi zaledwie 30 proc. dzieci. "Niektórzy wójtowie nie widzą w tym sensu, a ministerstwo też się specjalnie nie zajęło promocją takich form" - tłumaczy Monika Rościszewska- Woźniak z Fundacji A. Komeńskiego.

Uparty wójt

Choć takie placówki pomagają w wyrównywaniu szans edukacyjnych dzieci, szczególnie na wsi, to nie zawsze zaspokajają potrzeby pracujących rodziców. Najczęściej są otwarte przez kilka godzin dziennie. Dla wielu osób to problem nie do rozwiązania.

Agnieszka Witkowska z Przedwojewa w województwie mazowieckim pracuje w oddalonym o kilometr Ciechanowie. I choć przedszkole jest otwarte do godz. 17, jest zaraz obok miejsca pracy, nie mogła tam zapisać swojego syna. Dlaczego? Nie uzyskała zgody wójta ze swojej wsi. A jest ona nieodzowna, bowiem to samorząd finansuje pobyt dziecka w przedszkolu. Jednak wójt jej tłumaczył, że nie będzie oddawał pieniędzy do Ciechanowa. "Nie wiem, co robić. Co prawda funkcjonuje u nas punkt przedszkolny, ale jest otwarty pięć godzin dziennie, a ja pracuje osiem, więc nie mogę z niego korzystać" - mówi Agnieszka Witkowska

Z podobnymi problemami boryka się wielu rodziców. A miasta są coraz bardziej restrykcyjne: przy rejestracji do przedszkola żądają okazania meldunku. W Ełku prezydent miasta twardo zapowiedział, że przedszkola nie będą przyjmować dzieci z pobliskich wsi, nawet jeżeli rodzice pracują w mieście. Jak tłumaczył, w zeszłym roku zabrakło miejsc dla 400 ełczan. "A my musimy zapewnić miejsca przede wszystkim dzieciom z naszego miasta" - argumentował. Problem jest duży, bo choć w gminie Ełk są tylko dwa punkty przedszkolne, ale działają tylko do 13. Innych przedszkoli nie ma.

czytaj dalej

Klara Klinger, współpraca Iwona Dudzik
Źródło: Dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
    «