Przykuł się do bramy TVP i oblał benzyną
Chwile grozy pod siedzibą telewizji publicznej. Około godziny 17 do bramy przed budynkiem przykuł się mężczyzna, który oblał się benzyną i zagroził, że się podpali. Desperat zażądał spotkania z jednym z redaktorów TVP. Chodziło o Jana Pospieszalskiego.
- W TVP1 jest więcej komercji niż w TVN
- Grad ma w ręku TVP. Przez kredyt
- TVP oszczędza i... kupuje 670 par butów
- Prezenterka odsunięta od "Wiadomości"
- "Jest finansowy dramat, ale cenzury nie ma"
- TVP walczy o przetrwanie. Potężne cięcia
- Sąd nad korupcją w TVP
- TVP zdejmuje program Bronisława Wildsteina
- 29-latek wymachiwał bronią na lotnisku
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Mężczyzna zapowiedział, że jeśli zobaczy w okolicy policjantów, podpali się. Mundurowi zdecydowali się więc jedynie zabezpieczyć teren, by nie dopuścić gapiów.
Desperat chciał się spotkać z Janem Pospieszalskim. "Był ofiarą niesprawiedliwego postępowania sądowego. Żalił się, że kielecka prokuratura zignorowała doniesienia o przestępstwie. Był pobity, miał uszkodzenia głowy. Twierdzi, że w Kielcach działa mafia i lokalne układy, które uniemożliwiają pociągnięcie sprawców do odpowiedzialności" - powiedział potem w rozmowie z wp.pl.
Pospieszalski zszedł do desperata i skłonił go do odpięcia kajdanków, a także oddania zapałek. W zamian dostał od mężczyzny teczkę z dokumentami. "Oblał się benzyną, aby zaprotestować przeciw bezkarności i niesprawiedliwości jaka w Polsce się dzieje. Udało mi się go przekonać, aby oddał zapałki. Trochę to trwało, ale skończyło się na tym, że zaraz będzie przesłuchiwany przez policję, a potem ja" - opowiadał Wirtualnej Polsce Pospieszalski.
Dziennikarz przyznał także, że zamierza zająć się sprawą desperata. "Wybrał mnie, bo myślał, że z empatią pochylę się nad jego problemami. Przyniósł mi grubą teczkę z dowodami, np. zdjęciami RTG, więc muszę bliżej przyjrzeć się tej sprawie" - zadeklarował Pospieszalski.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!