Tak świadek koronny wrobił superpolicjanta
Ewa Szklarska przez dziesięć lat pracy w policji tropiła bandytów. Padła ofiarą pomówienia jednego z nich. "Wszystkiego mogłam się spodziewać, ale nie tego, że będę się musiała tłumaczyć z czegoś, czego nie zrobiłam" - mówi.
- Udawał kobietę, miał 40 nazwisk. Złapali go
- Polacy skazani na dożywocie za zabójstwo
- Gangsterzy obciążają Rutkowskiego
- 50 tysięcy i prokurator umarza śledztwo
- Sprawa Olewnika: znał gangsterów, ucieknie?
- Prokurator zdradzał tajemnice ws. Olewnika
- Branża "jednorękich" dostała strzał w plecy
- Rywin wyjdzie. Za pół miliona kaucji
- Tak żyją świadkowie koronni. Wielu pęka
- Ochrona zagrożonych świadków jest fikcją
- Polska "Żyleta" uniewinniona
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Choć całe życie zajmowałam się ściganiem przestępców, jestem nagle współpracownikiem gangu złodziei samochodów - mówi Ewa Szklarska. Przez 10 lat tropiła bandytów, a padła ofiarą pomówienia jednego z nich. Igor Ławrynowicz, pseudonim Patyk, świadek koronny zeznający m.in. w sprawie zabójstwa Papały, twierdził, jakoby "w połowie lat dziewięćdziesiątych widziała, jak jej partner bierze łapówkę". Prokurator dorzucił zarzut współpracy z zorganizowaną grupą przestępczą. Zeznanie przestępcy odebrało jej pracę, zniszczyło życie. Po ośmiu latach wyroku wciąż nie ma.
Kwiatek dla "Żylety"
Pierwszy raz usłyszałam o niej w 1996 r. Andrzej Przemyski, ówczesny rzecznik prasowy komendanta głównego policji, miał zwyczaj słuchać policyjnej radiostacji, by wiedzieć, co dzieje się w Warszawie. Któregoś wieczora w komendzie przy ul. Puławskiej rozmawialiśmy o bolączkach ich służby.
- 100! Zgłoś się. Tu 3, 5, 2. Zgłaszam zatrzymanie. Mamy na gorąco złodzieja samochodowego - zaskrzeczała radiostacja.
- Przyjąłem. Wieziecie go do nas na Wilczą?
- Zaraz zjeżdżamy do bazy. Dokumentacja... - usłyszeliśmy dalszą wymianę zdań z dyżurnym Komendy Rejonowej w Śródmieściu.
- Zobacz, sierżant Ewa znowu w akcji. To taka nasza polska "Żyleta" - skomentował Przemyski, nawiązując do głośnego wówczas filmu z Pamelą Anderson. - Młoda, ładna, zgrabna i kładzie bandziorów, powalając ich na glebę, bo zna jakieś sztuki walki - wytłumaczył krótko i konkretnie.
- Rzeczywiście od dziecka ćwiczyłam judo sportowe i nawet jestem instruktorem - potwierdziła w późniejszych rozmowach ze mną Ewa Szklarska.
Wtedy, kiedy słuchaliśmy z Przemyskim jej wymiany zdań z dyżurnym, Ewa Szklarska pracowała w sekcji wywiadowczej na warszawskim Śródmieściu. W nieoznakowanych radiowozach, po cywilnemu patrolowała ulice miasta. Łapała na gorącym uczynku sprawców rozbojów, włamań, wymuszeń i złodziei samochodów.
- Udało nam się np. w 1996 r. po błyskawicznym pościgu zatrzymać złodzieja z tzw. grupy praskiej, który uciekał właśnie skradzionym voyagerem - wspomina.
Jej partnerem był wówczas policjant, który później nosił pseudonim Dino. Oboje odnosili sukcesy. W corocznym rankingu Komendy Stołecznej zajmowali pierwsze lub drugie miejsce za największą liczbę zatrzymanych podczas dokonywania przestępstwa sprawców. Było ich około 200.
Ale też przeżyli wspólnie wiele groźnych akcji, m.in. zostali przez bandziorów kilkakrotnie ostrzelani. Na szczęście przestępcy spudłowali.
- Jedna z ciekawszych historii wydarzyła się na Nowym Świecie. Zobaczyliśmy włamanie do jubilera. Włamywacze rozbiegli się, ale postanowiliśmy, że przynajmniej jeden na pewno nam nie ujdzie. Pobiegliśmy za nim. Zaczął strzelać, ale nie odpuściliśmy. Dopadliśmy go na ul. Nowogrodzkiej. Miał w komorze jeszcze jeden ostry nabój - opowiada Ewa Szklarska. - Na szczęście nas nie trafił. Jedynym obrażeniem mojego partnera był złamany palec u nogi. Co ciekawe, tam, gdzie go dopadliśmy, właśnie jacyś inni złodzieje włamywali się do kiosku ruchu. Też ich dorwaliśmy, ale pomogła nam załoga mundurach.
Czytaj dalej >>>
























~policjant2010-07-24 22:35
prokurator powinien zostac zdegradowany do prokuratury rejonowej na jakimś zadupiu lub za zniszczenie człowieka zostać zwolniony dyscyplinarnie- -przekroczenie uprawnień - taki artykuł co prokuratorzy tak uwielbiają. dotego powinien płacić odszkodowanie za straty moralne i finansowe ale ze swoich pieniędzy. Może wtedy następnym razem taki prorok by się zastanowił i dobrze pozbierał dowody zanim kogoś oskarży i zniszczy mu życie i karierę. Dla nich się liczy jedno, wszcząć i puścic do sądu, potem nawet sam na sprawę nie chodzi.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!