Zobacz, jak SB rozpracowywała Religę
"W sprzyjających warunkach może podjąć działania o charakterze negatywnym politycznie" - tak o Zbigniewie Relidze pisał agent SB. Bezpieka przez niemal cztery lata rozpracowywała zdolnego kardiochirurga. Donosiło na niego co najmniej dwóch agentów. "Wprost" dotarł do teczki profesora.
- "Wierzę, że Religa znalazł świętość bez Boga"
- Premier nie przemówił na pogrzebie Religi
- Prezydent: Religa był wybitnym człowiekiem
- Tak przyjaciel zniszczył Hłaskę donosami
- Przyjaciel Religi: Zbyszek był porywczy
- Anna Religa: Mąż nie był walczącym ateistą
- Zapal im dzisiaj znicz na cmentarzu
- Żona Religi: Komórka męża jeszcze dzwoni
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Służba Bezpieczeństwa zainteresowała się docentem Zbigniewem Religą w 1986 roku, po wykonanym przez niego udanym przeszczepie serca. Wszystko przez poglądy polityczne kardiochirurga.
"Prezentuje opozycyjne do władz poglądy. Podczas dyskusji prowokuje tematy polityczne o charakterze negatywnym. Z rozmów, jakie prowadzi doc. Z. Religa, wynika, iż dysponuje materiałami i wydawnictwami podziemnymi, jakkolwiek sam ich nie kolportuje" - donosił agent SB.
Akcji rozpracowywania profesora nadano kryptonim Unikat. Sieć informatorów bezpieki, donoszących na Zbigniewa Religę, była gęsta - pisze "Wprost". Do teczki trafiały nawet szczególy ze spotkań towarzyskich, w jakich uczestniczył kardiochirurg.
"Figurant w dniu 27.02.1987, będąc pod wpływem alkoholu przekazał swój samochód do prowadzenia swemu koledze dr. Janowi B., który był również pod wpływem alkoholu. Zatrzymany przez funkcjonariuszy wywołał awanturę. Od kierowcy dr. B. pobrano krew, która po badaniu zawierała 2,1 promila. Figurant, wykorzystując swój status zawodowy i związaną z tym pozycję społeczną, stara się wymusić m.in. na Kolegium ds. Wykroczeń w Zabrzu umorzenie sprawy wobec dr. B" - cytuje tygodnik fragmenty dokumentów z teczki profesora.
SB szukała haków na Zbigniewa Religę. Podejrzewała na przykład, że kardiochirurg zarabia na sprzedaży zastawek serca na Zachód. Te informacje nie potwierdziły się jednak. Ostatni donos na Religę pochodzi z 20 czerwca 1989 roku.
Sąd lustracyjny potwierdził, że Zbigniew Religa nigdy nie współpracował z SB. Profesor, choć miał taką możliwość, nigdy nie poznał nazwisk konfidentów. "Nie interesowało go, kto i dlaczego na niego donosił" - mówi tygodnikowi "Wprost" jego żona Anna.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!