Minister zdecydował, co z zabójcą Olewnika
To jest "jedyna prawidłowa decyzja", jaką można podjąć - tak minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski tłumaczy wznowienie śledztwa w sprawie śmierci szefa grupy morderców Krzysztofa Olewnika. Okazuje się bowiem, że prokuratorzy dotarli do informacji, które mogą rzucać nowe światło na okoliczności śmierci Wojciecha Franiewskiego.
- Dziwne losy śledztwa ws. porwania Olewnika
- Wiceszef CBA szkodził sprawie Olewnika?
- Tajemniczy patolog w sprawie Olewnika
- Ekshumowane ciało to jednak Olewnik
- Prokurator ukarany za samobójstwo strażnika
- Śmierć strażnika bez związku z Olewnikiem
- Służby chronią podejrzanego ws. Olewnika?
- Brat wiceszefa wywiadu w notesie porywacza
- Ekshumacja Olewnika pod osłoną ciemności
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-02-12

temp. min -28°C max. -1°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Decyzja dotycząca podjęcia na nowo tego śledztwa jest jedyną decyzją prawidłową, którą w tym zakresie można podjąć" - powiedział we wtorek Kwiatkowski. Dodał, że o wznowieniu śledztwa zdecydował po informacjach uzyskanych od gdańskich prokuratorów, mogących wskazywać na nowe okoliczności śmierci Franiewskiego, "choćby w zakresie jego sytuacji osobistej".
Do śmierci Wojciecha Franiewskiego doszło w nocy z 18 na 19 czerwca 2007 r. Znaleziono go powieszonego w celi aresztu śledczego w Olsztynie. Prokuratura zamierzała przypisać mu tzw. sprawstwo kierownicze w porwaniu i zabójstwie Krzysztofa Olewnika. Sekcja zwłok Franiewskiego wykazała w jego krwi śladowe ilości amfetaminy i alkoholu.
Prokuratura Rejonowa w Olsztynie nadal prowadzi śledztwo, które ma wyjaśnić kto podał Franiewskiemu amfetaminę. Inne wątki postępowania, które wszczęto po jego śmierci zostały już umorzone. Wątek dotyczący nieumyślnego spowodowania śmierci Franiewskiego umorzono, ponieważ uznano, że "czynu tego nie popełniono", co w praktyce oznacza, że śledczy uznali, iż Franiewski sam targnął się na życie. Wątek, dotyczący namawiania Franiewskiego "przez nieustalone osoby do targnięcia się na życie lub udzielenie mu pomocy" został umorzony z powodu stwierdzenia, że czynu takiego nie popełniono.
Trwają jeszcze dwa odrębne postępowania w sprawie samobójczych śmierci dwóch innych porywaczy i zabójców Krzysztofa Olewnika - Sławomira Kościuka i Roberta Pazika. Obaj, już po wyroku sądu skazującym ich na kary dożywocia, zostali znalezieni powieszeni w celi aresztu płockiego zakładu karnego - Kościuk w kwietniu 2008 r., a Pazik w styczniu 2009 r. Śledztwa w obu sprawach prowadzi Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce.
Franiewski w chwili śmierci miał 45 lat. Był wielokrotnie karany, 15 lat spędził w różnych zakładach karnych, także w Płocku. Kierował buntem osadzonych w więzieniu we Wronkach w 1989 r. Wiele razy uciekał z aresztów i policyjnych konwojów. W nieoficjalnych komentarzach osób zbliżonych do sprawy wyjaśnienia śmierci Franiewskiego, pojawiają się spekulacje, iż mógł on być wcześniej tajnym współpracownikiem Milicji Obywatelskiej, być może Służby Bezpieczeństwa, a później policji.
To Franiewski wpadł na pomysł uprowadzenia Krzysztofa Olewnika, wydawał grupie porywaczy, którą zorganizował, wszystkie polecenia dotyczące przetrzymywania uprowadzonego, w tym prób odebrania okupu, a wreszcie zabicia porwanego.
Podczas procesu, jeden z porywaczy - Ireneusz Piotrowski zeznał, że Franiewski miał zlecić także zabójstwo ojca Krzysztofa, Włodzimierza Olewnika oraz planował porwanie jednej z sióstr uprowadzonego, Danuty Olewnik-Cieplińskiej. Pomimo poczynionych przygotowań ostatecznie zrezygnował z tych planów. Piotrowski przyznał przed sądem, że to on przyczynił się do porwania Krzysztofa Olewnika, opowiadając o nim i jego rodzinie właśnie Franiewskiemu, z którym wcześniej razem odsiadywał karę pozbawienia wolności. Franiewski miał mu wtedy powiedzieć, że pieniądze "najlepiej zrobić na porwaniu dla okupu jakiejś bogatej osoby". Podczas tej rozmowy Piotrowski przyznał, że zna takie osoby i wymienił m.in. rodzinę Olewników - jak się później okazało, na ofiarę wybrano Krzysztofa, który mieszkał sam.
czytaj dalej
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!