Hołdys: Robię ze swoją mordą, co chcę
Zbigniew Hołdys wraca na scenę. Ale zanim nie niej stanie, bezceremonialnie rozprawia się z show-biznesem. "Broniłem artystów disco polo przed atakami wysoko postawionych typów z establishmentu" - przyznaje muzyk w rozmowie z "Przekrojem".
- Hołdys: Tadeusz Mazowiecki to idealny premier
- Hołdys: Radio Maryja nie dla prawdziwych chrześcijan
- Hołdys: Pseudokibice to nie zwierzęta
- Hołdys: Esbecy powinni wylądować w pierdlu
- Hołdys: Nelly Rokita transwestyta
- Hołdys: Kaczyński powinien zatrudnić się w mięsnym
- Hołdys: Rządzi nami hołota a nie liderzy
- Hołdys: Afera hazardowa powinna pogrążyć PO
- Hołdys: Polański powinien stanąć przed sądem
- Hołdys: Nie oglądajmy się na stan wojenny
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-02-12

temp. min -28°C max. -1°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Show-biznes to pięć potężnych korporacji, ktore obsługują właściwie 90 parę procent całego rynku muzycznego" - mówi Zbigniew Hołdys. "Geniusz, który tworzy coś poza tymi korporacjami, właściwie nie bardzo ma szanse zaistnienia - i to jest show-biznes! Zostaje Internet, ale tam przeczytasz najpierw o tym, że Doda zjadła psa" - dodaje muzyk.
"Ja nie chcę życia niewolnika" - przekonuje artysta w rozmowie z "Przekrojem". "Piosenka musi mieć tyle a tyle decybeli, stacje radiowe ją dewastują, bo używają swoich kompresorów dźwięku, a niszczą to, co ja zapisałem, bo nagrałem cicho, a u nich jest głośno" - wylicza Zbigniew Hołdys. "Jeszcze mi mówią, że piosenka nie może trwać dłużej niż 3:30, ponieważ nie wejdzie reklama" - podkreśla i przestrzega:
"Zaczynamy żyć pod dyktatem, w którym wysokość wystawy sklepowej mówi ci, jaka ma być długość spodni. A jeżeli chcesz spodnie 18-metrowe, takie, o które się zabijesz?!" - pyta artysta.
Zbigniew Hołdys przyznaje, że nie robi nic na pokaz. Nawet jego staranna stylizacja, nieodłączny kapelusz i farbowana broda, to nie dowód na chęć zaistnienia w show-biznesie. "Robię z tą mordą, co chcę: mam brodę taką, siaką, owaką, czasem jej nie farbuję, robi się jakaś siwa, jakaś biało-czarna, bawię się i nie wychodzę wtedy z domu" - opowiada "Przekrojowi". "Ja tak chodzę po mieszkaniu, moje psy mi się przyglądają ze zdumieniem, bo nie mogą się zorientować, czy to jestem ja" - dodaje.
Przypomina też, że kiedyś bronił muzyków disco polo. Dlaczego? "Jeżeli komuś disco polo jest potrzebne, jeśli komuś potrzebny jest pijany grajek, który mu rozjaśni pięć minut życia, to ten grajek jest bezcenny" - przekonuje.
"Uwielbiam muzykę, uwielbiam sztukę w ogóle" - mówi Zbigniew Hołdys. "Ale nienawidzę show-biznesu" - podkreśla. "Show-biznes powinien zostać zaaresztowany i włożony do stalowego tankowca, zaspawany i zatopiony" - dodaje.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!