Prokuratura: Zaginiony szyfrant dezerterem
Od 11 miesięcy polskie służby robią co mogą, by odnaleźć szyfranta Stefana Z. Nie wiadomo, co stało się z chorążym znającym najtajniejsze szyfry naszego wywiadu. Prokuratura wojskowa postawiła mu właśnie zarzut dezercji. Nie wyklucza jednak żadnej wersji - od morderstwa po zdradę.
- Szyfranta nie ma, a na jego koncie fortuna
- Wiemy, gdzie jest szyfrant Zielonka
- Szef wojskowego wywiadu na dywaniku
- Szyfrant to łakomy kąsek dla obcych służb
- Zaginiony szyfrant szkolił agentów wywiadu
- Zaginiony szyfrant okaże się zdrajcą?
- Szyfrant zaginął, bo chciał zaginąć
- Zaginiony szyfrant był chińskim agentem?
- Zaginiony szyfrant pracował dla Rosji?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Postawiony w ostatnich dniach zarzut dla Z. dotyczy przestępstwa trwałego uchylenia się od służby wojskowej przez opuszczenie jednostki lub wyznaczonego miejsca przebywania, lub pozostawania w takim celu poza nimi. Grozi za to od 3 miesięcy do 5 lat więzienia - mówi pułkownik Ireneusz Szeląg, wiceszef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Od początku śledztwa w sprawie zaginięcia szyfranta policja przyjmowała trzy scenariusze - został zamordowany przypadkowo, popełnił samobójstwo lub obce służby, dla których mógł pracować, wywiozły go za granicę.
Stefan Z. i jego doświadczenie zdobyte w czasie służby w wywiadzie mogły być bardzo cenne dla innych krajów. Chorąży znał bowiem szyfry używane do kodowania dokumentów i meldunków. Jak ustalił DZIENNIK, szkolił poza tym tak zwanych nielegałów, czyli oficerów służb wysyłanych za granicę. To z kolei oznacza, że w razie zdrady szyfranta nasi agenci mogli znaleźć się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
DZIENNIK jako pierwszy ujawnił sprawę zaginięcia Stefana Z. Ustaliliśmy wówczas także między innymi, że szyfrant korzystał z pomocy psychologa. "Nic nie wskazuje, aby chorąży nadal żył. Cierpiał na depresję, a jego wiedza jest niebezpieczna dla państwa" - mówił DZIENNIKOWI w lipcu 2009 szef kolegium do spraw służb specjalnych Jacek Cichocki.
Potem okazało się również, że na koncie zaginionego wojskowego jest kilkaset tysięcy złotych, których nikt do tej pory nie próbował podjąć. Szyfrant przepadł jak kamień w wodę.
Chorążego nie da się przesłuchać, więc śledztwo w jego sprawie będzie wkrótce zawieszone.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!