Dziennik.plKraj

Poniedziałek, 13 lutego 2012

Imieniny: Grzegorza, Katarzyny, Kastora

Dziwne losy śledztwa ws. porwania Olewnika

2010-03-11 | Ostatnia aktualizacja: 21:51 | Komentarze: 0 | skomentuj
Dziwne losy śledztwa ws. porwania Olewnika

Dziwne losy śledztwa ws. porwania Olewnika Fot. Krzysztof Kalinski / Inne

Kilkanaście dni prowadziła śledztwo prokurator, która postawiła zarzuty policjantom odpowiedzialnym za zaginięcie akt sprawy Krzysztofa Olewnika. "Szefowie tych policjantów namawiali, bym od tego odstąpiła" - mówiła przed sejmową komisją śledczą.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -24°C max. 2°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

W czwartek sejmowa komisja śledcza ds. Krzysztofa Olewnika powróciła do wątku kradzieży policyjnego samochodu z aktami śledztwa w sprawie porwania mężczyzny. Stało się to tuż po zatrzymaniu w czerwcu 2004 r. jednego ze sprawców - Sławomira Kościuka, któremu jednak nie postawiono wówczas zarzutu udziału w porwaniu, lecz - po uchyleniu tej decyzji prowadzącego śledztwo - przesłuchano jako świadka i zwolniono do domu.

W aktach komisji jest anonim do ojca Krzysztofa - Włodzimierza Olewnika - mówiący, że auto z aktami "musiało zginąć". Padają w nim sugestie, że jeden z policjantów wziął za to pieniądze, i że gdyby dokumenty nie zginęły, zginąłby policjant. Samochodu nigdy nie udało się odnaleźć, akta musiały być odtwarzane.

Po dwóch-trzech tygodniach prowadzenia śledztwa, prokurator Dominice Suchan-Ziembińskiej odebrano sprawę i przekazano innemu prokuratorowi. Decyzje o zarzutach zostały uchylone, a śledztwo - umorzone. Nie pomogło nawet jego wznowienie na mocy decyzji Prokuratora Generalnego.

"Szkoda, że pani nie prowadziła tego śledztwa do końca. Być może nie musielibyśmy się tu dziś spotykać, może nie byłaby potrzebna komisja śledcza" - komentował jej zeznania szef komisji Marek Biernacki. "To twardy dowód ręcznego sterowania prokuraturą" - komentował wiceszef komisji Andrzej Dera (PiS). Efektem może być ponowne przesłuchanie szefa prokuratury rejonowej, który odebrał śledztwo Suchan-Ziembińskiej, a przekazał prok. Urszuli Mirończuk, która sprawę umorzyła po 3 miesiącach.

Suchan-Ziembińska do 2007 r. była prokuratorem, dziś jest adwokatem. Latem 2004 r. przydzielono jej sprawę kradzieży policyjnego samochodu z aktami sprawy Krzysztofa Olewnika. Dwóch doświadczonych funkcjonariuszy zabrało do auta akta z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Mieli je przewieźć do policji, ale postanowili jeszcze podjechać do świadka, by go przesłuchać.

"Po analizie materiałów uznałam, że policjanci - i to tak doświadczeni - nie dopełnili swych obowiązków i wydałam postanowienie o postawieniu im zarzutów. Nie udało mi się ich przesłuchać, bo natychmiast się rozchorowali. Po dwóch tygodniach nie prowadziłam już tego śledztwa, zostało mi ono odebrane i przekazane innemu prokuratorowi" - mówiła w czwartek Suchan-Ziembińska posłom z komisji śledczej.

Czytaj dalej >>>

Źródło: Dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl