Tuż po katastrofie śmigłowca Mi-8 z premierem Leszkiem Millerem na pokładzie pilot Marek Miłosz okrzyknięty został bohaterem, który uratował załogę. Teraz grozi mu wyrok. Prokuratura oskarża go o nieumyślne spowodowanie wypadku i żąda roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata.
Według prokuratora, powinien był przewidzieć ryzyko oblodzenia śmigłowca, które - jak ustaliła Komisja Badania Wypadków Lotniczych - było przyczyną wyłączenia silników i katastrofy.
Zdaniem prokuratora, pilot mimo ryzyka oblodzenia, , pozostawiając ją w trybie automatycznym.
Obrona przekonywała, że Miłosz nie wiedział o grożącym oblodzeniu, ponieważ takiego ostrzeżenia nie zawierały dostarczone mu komunikaty meteorologiczne, a temperatura w momencie startu wynosiła ponad plus pięć stopni Celsjusza.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|