Rozbił się z Millerem, pójdzie za kraty?
Tuż po katastrofie śmigłowca Mi-8 z premierem Leszkiem Millerem na pokładzie pilot Marek Miłosz okrzyknięty został bohaterem, który uratował załogę. Teraz grozi mu wyrok. Prokuratura oskarża go o nieumyślne spowodowanie wypadku i żąda roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata.
- Pierwszy polski black hawk gotowy
- Rozbił się z Millerem, jest niewinny
- Miller: Mogłem już leżeć na cmentarzu
- Pilot odpowie za katastrofę śmigłowca z Millerem
- Pilot premiera nie przyznaje się do winy
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według prokuratora, podpułkownik Marek Miłosz powinien był przewidzieć ryzyko oblodzenia śmigłowca, które - jak ustaliła Komisja Badania Wypadków Lotniczych - było przyczyną wyłączenia silników i katastrofy.
Zdaniem prokuratora, pilot mimo ryzyka oblodzenia, nie włączył ręcznego trybu instalacji przeciwoblodzeniowej, pozostawiając ją w trybie automatycznym.
Obrona przekonywała, że Miłosz nie wiedział o grożącym oblodzeniu, ponieważ takiego ostrzeżenia nie zawierały dostarczone mu komunikaty meteorologiczne, a temperatura w momencie startu wynosiła ponad plus pięć stopni Celsjusza.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!