Polska rajem dla antynikotynowych firm
Wydajemy miliony na walkę z nałogiem. Polska stała się rajem dla firm produkujących pastylki, plastry i inhalatory pomagające w rzucaniu palenia. Producenci zacierają ręce - choć odsetek palaczy spada, to nasz kraj wciąż jest w niechlubnej czołówce Europy.
- Senat wskrzesza całkowity zakaz palenia
- Zakaz palenia zelektryzował senatorów
- Rekordowe odszkodowanie dla palaczki
- Papierosy zdrożeją. Zobacz o ile
- Unia spustoszy kieszenie palaczy
- Miliony z reklam ukrytych w serialach
- Papierosy będą coraz droższe
- Sejm zakazał palenia, ale nie wszędzie
- Platforma boi się gniewu palaczy
- Producenci AGD walczą o portfele Polaków
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Od początku roku największe polskie stacje telewizyjne pokazały ponad 100 godzin reklam preparatów na rzucanie palenia. Ich producenci na promocję na szklanym ekranie wydali niemal 20 mln zł. Kolejne miliony poszły na billboardy i reklamówki w kolorowej prasie.
Reklamowe inwestycje najpopularniejszych środków dostępnych na naszym rynku bez recepty – Nicorette i Niquitin – były dwa razy większe niż w całym 2005 roku. Wtedy TVN, Polsat i TVP reklamowały je zaledwie przez 27 godzin.
W tym roku zmasowana kampania plastrów, tabletek, inhalatorów osiągnie rekordowe rozmiary. – Nic dziwnego, bo Polska jest dla tych firm wymarzonym miejscem – twierdzi Piotr Rykowski, ekspert rynku farmaceutycznego.
Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na liczbę potencjalnych klientów. Do palenia przyznaje się u nas około 8 mln osób. – Większy odsetek palaczy wśród mężczyzn ma tylko kilka innych krajów jak Bułgaria czy Łotwa – mówi Magdalena Cedzyńska, kierownik Poradni Pomocy Palącym z Centrum Onkologii w Warszawie.
W tej grupie znajdują się nie tylko zarabiający poniżej średniej krajowej robotnicy, którzy mają dość windowanych z roku na rok cen paczki papierosów, ale menedżerowie z zasobnym portfelem. 70 proc. Polaków deklaruje chęć rzucenia palenia i szuka skutecznych metod. Także leków.
Z telewizyjnych reklamówek wynika, że giganci branży farmaceutycznej, którzy produkują takie preparaty, wzięli na celownik pracowników biurowych i kobiety. Pierwszym tłumaczą, że ich preparat nie tylko zabija nikotynowy głód, ale też zajmuje ręce. Kobiety przekonują zaś, że rzucanie palenia niekoniecznie kończy się nadwagą.
Kampanie przynoszą skutki. Jak wynika z danych IMS Health, leki wspomagające rzucanie palenia sprzedają się coraz lepiej. W 2009 r. na preparaty bez recepty Polacy wydali ponad 70 mln zł. O 18,7 mln zł więcej niż w roku 2007. Rośnie nie tylko rynek, ale też różnorodność preparatów. Kiedyś dostępne były jedynie tabletki i gumy do żucia. Dziś można sięgnąć np. po elektronicznego papierosa. Nie tylko zabija głód nikotynowy, ale pozwala palaczowi zająć czymś ręce.
Zdaniem ekspertów producenci skrzętnie wykorzystali rosnące ceny legalnych papierosów. Pomógł im też medialny szum wokół sejmowej batalii nad wprowadzeniem zakazu palenia. – Ale też nikt z branży farmaceutycznej nie lobbował za wprowadzeniem restrykcyjnych przepisów. Biernie przyglądali się pracom nad ustawą – mówi Adam Ambrozik z Konfederacji Pracodawców Polskich. Wystarczyła ogólnopolska debata, która temat rzucania palenia przez kilka miesięcy windowała na czołówki gazet.
Na szczęście wraz ze wzrostem liczby klientów koncernów oferujących leki wspomagające rzucanie palenia maleje też odsetek palaczy. W ostatnich latach ten spadek jest nieznaczny, ale w ostatecznym rachunku wychodzimy na plus. W porównaniu z połową lat 80. liczba Polaków uzależnionych od nikotyny zmniejszyła się niemal o połowę z 15 do 8 mln osób.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!