Gazeta ma przeprosić wiceszefa ABW
Naczelny "Rzeczpospolitej" ma przeprosić wiceszefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Jacka Mąkę za naruszenie jego dóbr osobistych w nierzetelnym artykule. Nie musi zaś wpłacać 60 tys. zł na cel charytatywny - orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie.
- TVN donosi do sądu na "Nasz Dziennik"
- Wszyscy muszą się bać podsłuchu?
- Wykorzystał podsłuchy, zostaje w ABW
- Roman Giertych na podsłuchu ABW
- Kolejny dziennikarz na podsłuchu ABW
- Pawlak: Nauczmy się żyć z podsłuchami
- "Premierze! Czemu on chciał się zabić?"
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sąd nieprawomocnie uwzględnił część powództwa Mąki za artykuł "Rz" z lipca 2008 r. w sprawie dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego, oskarżonego w sprawie oferowania za pieniądze pozytywnej weryfikacji b. oficerom WSI. Sumliński, który miał wtedy trafić do aresztu, próbował popełnić samobójstwo.
"Rz" opisała jego "pożegnalny" list, w którym twierdził m.in., że miał mu grozić Mąka, za to, że dziennikarz zajmował się sprawą jego mieszkania, które - zdaniem Sumlińskiego - Mąka uzyskał niezgodnie z prawem. Dziennikarz twierdził też, że wiceszef ABW miał zmuszać b. szefa lubelskiej delegatury Agencji do złożenia fałszywych zeznań przeciw Zbigniewowi Wassermannowi. Mąka zaprzeczał; mówił też, że nie jest właścicielem mieszkania, tylko zgodnie z prawem je wynajmuje. Podkreślał, że przed publikacją nikt z "Rz" nie zwracał się o komentarz.
Strona pozwana wnosiła o oddalenie pozwu, bo "gazeta cytowała tylko list rozpowszechniany w mediach" i działała w "ważnym interesie publicznym". Sąd uznał, że takiego interesu nigdy nie mogą realizować informacje fałszywe - a za takie uznał informacje z listu. Działania "Rz" sąd uznał za nierzetelne, bo jej obowiązkiem było sprawdzić twierdzenia listu, a nie tylko je cytować.
O tym procesie stało się głośno jesienią 2009 r., gdy "Rz" ujawniła, iż pełnomocnik Mąki dostał od prokuratury kopie stenogramów podsłuchów telefonu Sumlińskiego, gdzie były nagrane m.in. rozmowy Cezarego Gmyza z "Rz" z Bogdanem Rymanowskim z TVN 24. Wybuchła wtedy debata o wykorzystaniu podsłuchów do procesów cywilnych. Adwokat Mąki tłumaczył, że szukał dowodów, czy Sumliński nie uzgadniał treści swego listu z Gmyzem (którego Mąka pozwał w oddzielnym procesie) - czego nie znalazł w tych podsłuchach. Sąd w końcu nie włączył ich do akt sprawy Mąki.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!