Ostatnia akcja CBA pod wodzą Kamińskiego
"Gazeta Wyborcza" ujawnia kulisy pewnie ostatniej akcji CBA przed odwołaniem Mariusza Kamińskiego. Zmontowała ją w sierpniu 2009 tajna struktura - grupa operacyjna samodzielnego wydziału inspekcji (SWI). Dopadła ona Marka Ł., działacza społecznego, znajomego Kamińskiego ze studiów.
- Ziobro tłumaczy się z afery gruntowej
- Były szef ABW: Mafia węglowa nadal działa
- Kamiński miał broń służbową. Legalnie?
- Agentom CBA bieda w oczy nie zaglądała
- W CBA kasowano ważne dane? Jest śledztwo
- "Mafia węglowa istnieje. Wbrew politykom"
- Obiecywał dotarcie do szefa CBA. Za łapówkę
- Kamiński znów udowadniał, że był układ
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W ostatnich latach obracał się on w kręgach wojskowych, kościelnych oraz Kancelarii Prezydenta. Wczoraj prokuratura wysłała do sądu akt oskarżenia przeciwko Markowi Ł. Zarzuca mu, że w sierpniu 2009 r. wziął dwa koniaki oraz 4 tys. zł za powoływanie się na wpływy u ówczesnego szefa CBA. Flaszki przekazał przedsiębiorca Marek K. rezydujący na 40. piętrze hotelu InterContinental w Warszawie.
"Trzeba być stukniętym, żeby za łapówkę proponować spotkanie z szefem antykorupcyjnej służby" - tak Marek Ł. podważa oskarżenie. I - za radą prawnika - na tym rozmowę z "GW" urywa. Z innych źródeł gazeta dowiaduje się o owianym tajemnicą SWI. Wydział podlegał bezpośrednio szefowi CBA. Jego zadaniem było śledzenie, czy moralnie prowadzą się sami agenci. Istnienie "kontrrazwiedki" ujawnił raport nowego szefa CBA Pawła Wojtunika.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!