Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Mandarynkowa rewolucja przeciwko Kremlowi

2010-03-27 | Ostatnia aktualizacja: 21:59 | Komentarze: 0 | skomentuj

Obywatele Kaliningradu mają dosyć. Przejadły im się rosnące koszty utrzymania, przerost biurokracji, wyższe podatki i autorytarne rządy. W najbardziej wysuniętej na zachód enklawie Rosji 2 tys. osób protestowało w ubiegł sobotę, z parasolami, które chroniły ich przed ulewnym deszczem, i z mandarynkami w garści.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Wielu kaliningradczyków miało kłopoty z wyjaśnieniem, co łączy mandarynki z ich postulatami. Przeważał pogląd, że ten owoc w jakimś stopniu przypomina ich gubernatora Gieorgija Boosa, który albo zbyt obficie się korzysta z makijażu przed wystąpieniami telewizyjnymi, albo przesadził ze sprejem samoopalającym. Protestujący wznosili okrzyki „Boos do dymisji”, trzymając mandarynki w górze, i mniej więcej po godzinie rozeszli się do domów. Nieszczęsny gubernator zadeklarował później na konferencji prasowej, że nie ulegnie naciskom „1 – 2 proc. ludności” i dosłuży do końca kadencji.

Kaliningrad, enklawa rosyjska nad Morzem Bałtyckim, był jednym z około 50 miast rosyjskich, w których w sobotę odbyły się demonstracje. Luźna koalicja grup opozycyjnych mówi o Dniu Gniewu odzwierciedlającym napięcia między Kremlem a odległymi regionami Rosji, która obejmuje 11 stref czasowych.

Eksperci są zgodni, że jeśli w Rosji miałaby wybuchnąć mandarynkowa wersja ukraińskiej pomarańczowej rewolucji z 2004 r., to jeszcze trochę na nią zaczekamy. Frekwencja była znacznie niższa od oczekiwanej przez organizatorów. Kreml próbuje dokooptować przywódców opozycyjnych, co dowodzi, że napięta atmosfera w obwodach zaczyna budzić zaniepokojenie rządu centralnego.

Rosja zawsze miała problemy z zarządzaniem swoim ogromnym terytorium. W latach 90., za prezydenta Borysa Jelcyna, obwody zyskały bezprecedensowy stopień autonomii. Otrzymały między innymi prawo wyboru swoich gubernatorów. Cofnął to Władimir Putin, były prezydent i obecny premier. Kreml znowu ściśle kontroluje regiony, mianuje gubernatorów, uchwala przepisy i dławi opozycję. Ale teraz, po wybuchu kryzysu gospodarczego, kremlowska machina zaczyna się sypać.

Analitycy mówią, że kształtują się nastroje, o których przed kryzysem nie było mowy. Protesty były wtedy ograniczone do Moskwy i koterii działaczy demokratycznych, tudzież emerytów domagających się podwyżek świadczeń. W sobotnich protestach brały udział wszystkie grupy wiekowe i ideowe, od demokratów po skrajnych nacjonalistów. – Zasięg geograficzny był imponujący – mówi Nikołaj Pietrow z moskiewskiego instytutu badawczego Carnegie Center. Pietrow zgadza się z innymi komentatorami, że główną przyczyną protestów jest kiepska sytuacja gospodarcza. W latach 1999 – 2008 PKB prawie się podwoił, ale w ubiegłym roku spadł o niecałe 10 proc. W styczniu znowu zanotowano wzrost, ale dotacje dla regionów obcięto. – Kryzys dociera do regionów, które rok temu go nie odczuwały – mówi Pietrow. – Słynna umowa społeczna Putina, polityczna bierność w zamian za rosnący poziom życia, dobiega końca.

>>>Czytaj dalej>>>

Charles Clover
Źródło: dziennik.pl
123następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «