Rok więzienia za znęcanie się nad końmi
Na rok więzienia skazał w środę Sąd Okręgowy w Kielcach Brytyjczyka Stephena Jamesa Drewa za znęcanie się nad 26 końmi poprzez stosowanie okrutnych metod hodowli. Wyrok jest prawomocny.
- Boa i konie uratowane przed powodzią
- Dwa lata za męczenie koni?
- Konie są z nami od 5,5 tys. lat
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sąd zmienił wyrok Sądu Rejonowego w Końskich (Świętokrzyskie), który w styczniu 2009 roku skazał Drewa na karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu, a współoskarżoną Ewę Katarzynę Kozik na dziesięć miesięcy w zawieszeniu.
Od wyroku odwołali się oskarżeni i ich adwokat, a także obrońcy praw zwierząt, którzy żądali kary bez zawieszenia.
Sąd okręgowy uznał za w pełni zasadną apelację Komitetu Pomocy dla Zwierząt w Tychach i zmienił wyrok koneckiego sądu wobec Drewa, uchylając warunkowe zawieszenie kary. Do ponownego rozpatrzenia skierował - po apelacjach złożonych przez oskarżoną i jej obrońcę - sprawę mieszkanki Krakowa Ewy Kozik.
Przewodnicząca składu orzekającego Alina Bojara powiedziała w uzasadnieniu orzeczenia, że oskarżony zapomniał, iż zwierzę, jako istota czująca, nie jest rzeczą.
Według sądu działanie oskarżonego nie było - jak twierdził jego obrońca - błędem w sztuce hodowlanej; nie trzeba być zootechnikiem, żeby wiedzieć, że zwierzę potrzebuje pokarmu i wody. Oskarżony zaniechał podstawowych obowiązków hodowcy: karmienia i pojenia zwierząt. Było to celowe działanie, chodziło o wyhodowanie wytrzymałej i odpornej rasy koni. Skazany działał z premedytacją, w sposób konsekwentny i zdeterminowany, nawet wtedy, kiedy zwierzęta szukały wody i pożywienia na łąkach zalewanych ściekami komunalnymi i kiedy zaczęły padać.
Sędzia podkreśliła, że oskarżony chciał osiągnąć korzyści kosztem niewyobrażalnego cierpienia i krzywdy zwierząt. Jej zdaniem dla każdego normalnego człowieka treść zeznań świadków w tej sprawie jest porażająca.
Przewodnicząca zaznaczyła, że oskarżony całkowicie ignorował wszelkie uwagi na temat swojej metody hodowli, lekceważył inicjatywy okolicznych mieszkańców, którzy oferowali mu pomoc w postaci pożywienia dla koni.
Bojara podkreśliła, że zawieszenie wykonania kary stanowi wyjątek, który może być stosowany przy spełnieniu przesłanek, które nawiązują do postawy sprawcy. Sąd nie dopatrzył się żadnych okoliczności świadczących na korzyść oskarżonego. Do końca prezentował on niewłaściwą postawę, doszukiwał się spisku, formułował zarzuty wobec osób, "dzięki którym udało się kilka istnień zwierzęcych uratować". Jako okoliczność obciążającą sąd potraktował brak jakiejkolwiek krytycznej refleksji u oskarżonego.
czytaj dalej >>>





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!