Wajda: Usłyszałem to, co chciałem
To piękny dzień, jestem szczęśliwy, że go dożyłem - tak Andrzej Wajda komentował obchody 70. rocznicy mordu polskich oficerów w Lesie Katyńskim. Reżyser filmu "Katyń" stwierdził, że od premiera Władimira Putina usłyszał to, co chciał usłyszeć. Przyznał też, że wciąż szuka teczki swego ojca, który był w Starobielsku.
- Putin: Rosja i Polska nie mogą żyć przeszłością
- Sikorski: Wszyscy jesteśmy pod wrażeniem
- Tusk z Putinem w Katyniu. Co, gdzie, kiedy?
- Rosjanie nie chcą przepraszać za Katyń
- Katyń w nieznanym filmie dokumentalnym
- Kolejna skarga na Rosję. Za Katyń
- Katyń - nieskończona lista białych plam
- Tusk zaprosił Putina, Putin się zgodził
- "To miała być zbrodnia na całym narodzie"
- Muzeum Katyńskie powstanie w cytadeli
- Prasa w Rosji: Niech Polacy nas przeproszą
- Żona Sikorskiego wieszczy zmiany
- "Rosja otwiera się w sprawach katyńskich"
- "Putin i Tusk przeciwko Stalinowi"
- Wajda otrzymał prestiżową nagrodę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Usłyszałem od (premiera Rosji Władimira) Putina to, co chciałem usłyszeć. Jego przemówienie bardzo dobrze się zrymowało ze słowami naszego premiera" - ocenił Wajda. Jego zdaniem, sam fakt spotkania w Katyniu jest ważną deklaracją ze strony Putina.
Wyraził też wielkie zadowolenie z faktu, że mógł uczestniczyć w tegorocznych obchodach oraz że rozpoczęły się one od pokazu jego filmu "Katyń" w Moskwie. Telewizja państwowa Rossija zaprezentowała w piątek wieczorem film "Katyń" Andrzeja Wajdy; był to pierwszy pokaz tego obrazu w rosyjskiej telewizji.
Andrzej Wajda podkreślił, że polski premier mówił w Katyniu o otwarciu na pojednanie, co - w ocenie reżysera - oznacza otwarcie na dalsze badania dla historyków, na dalsze poszukiwanie dokumentów.
Reżyser przypomniał, że on też szuka teczki swojego ojca. "Jestem przekonany, że gdzieś jest. Mam nadzieję, że zostanie odnaleziona" - podkreślił. Niedawno Wajda mówił PAP, że jego ojciec był w Starobielsku. "W związku z tym nie mieliśmy pewności, co się z nim stało. Początkowo Niemcy wytworzyli taką atmosferę jakby ta zbrodnia katyńska była dokonana na wszystkich oficerach wziętych do niewoli, ale niekoniecznie to się potwierdziło. Na liście katyńskiej był kapitan Karol Wajda. Mój ojciec miał na imię Jakub, ale myśleliśmy, że a nuż pomylono imię, a nazwisko się zgadza" - relacjonował Wajda. W jego opinii Katyń był zbrodnią bez precedensu, trudną do wyobrażenia.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!