Agentom CBA bieda w oczy nie zaglądała
O działalności CBA krążą prawdziwe legendy. Najlepszym przykładem jest słynny agent Tomek. Ale są też fakty. A te dotyczące zarobków, mogą budzić zazdrość. Bo oprócz dwa razy wyższych pensji niż w innych służbach, agenci CBA dostawali liczone w setkach tysięcy złotych nagrody.
- Ostatnia akcja CBA pod wodzą Kamińskiego
- CBA idzie do generalnego remontu
- Sąd zajmie się podsłuchami CBA
- Obiecywał dotarcie do szefa CBA. Za łapówkę
- Agent CBA podejrzany o pomoc w kradzieży
- Nie będzie konfrontacji Tusk - Kamiński
- Dane o podsłuchach CBA nadal tajemnicą
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Po odejściu Mariusza Kamińskiego z fotela szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, nowe władze CBA zrobiły remanent i opisały wszystko w "Informacji o wynikach działalności CBA w 2009 r." - pisze "Gazeta Wyborcza".
Powołana za rządów PiS służba antykorupcyjna wywalczyła sobie zarobki dwa razy wyższe niż policja oraz wyższe niż inne specsłużby. Do tego dochodziły m.in. nagrody uznaniowe. Np. w 2008 r. na ten cel przeznaczono 6,4 mln zł.
I tak słynny agent Tomasz mógł uzbierać ekstra nawet 100 tys. zł, za sprawę posłanki PO Beaty Sawickiej - 700 tys. zł do podziału, za aferę gruntową - choć Andrzej Lepper się wymknął - 600 tys. zł, za kupno rzekomej willi Kwaśniewskich - blisko 300 tys. zł - wylicza "Gazeta Wyborcza".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!