Czarne skrzynki ujawniły przyczynę wypadku
Polscy eksperci pracujący przy śledztwie w Moskwie potwierdzają: piloci Tu-154M ignorowali rekomendacje wieży kontrolnej lotniska Siewiernyj w Smoleńsku. Ich zdaniem przyczyną katastrofy były bardzo złe warunki atmosferyczne, które doprowadziły do błędu pilota.
- Przywieźli czarną skrzynkę. Ruszają badania
- Tu-154 lądował w ekstremalnych warunkach
- Prokuratura: Tu-154 był w dobrym stanie
- "To my odpowiadamy za śmierć elity Polski"
- Kopacz pomoże identyfikować ofiary?
- Nie zamknęli lotniska, bo bali się skandalu
- "Mamy stabilne państwo"
- Czarne skrzynki opowiedzą o katastrofie
- Było tylko jedno podejście do lądowania
- Polacy pomogą badać szczątki ofiar
- Zidentyfikowano 40 ofiar katastrofy
- "Po co chcieli lądować za wszelką cenę?"
- "Ostateczna decyzja należy do pilota"
- Zidentyfikowano już 64 ciała ofiar
- Strzały w miejscu katastrofy samolotu?
- Czarne skrzynki rozbitego Tu-154 odczytane
- Prezydent spocznie w krypcie Piłsudskiego
- Rosjanie chcą pomnika ofiar katastrofy
- Zidentyfikowano ciała 55 ofiar
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Specjaliści z Komisji Badania Wypadków Lotniczych odsłuchali już nagrania rozmów pilotów prezydenckiego samolotu z wieżą kontrolną. Zostały nagrane na jednej z trzech czarnych skrzynek. Twierdzą, że polska załoga ignorowała kolejne ostrzeżenia kontrolera, który rekomendował im skierowanie się na lotnisko zastępcze - w Mińsku lub Moskwie. Nad Smoleńskiem zalegała gęsta mgła. Nasi rozmówcy ujawniają też, że w pewnym momencie piloci przestali odpowiadać na wezwania wieży.
Ale to nie koniec ustaleń. Prokuratorzy i eksperci zapewniają, że chcą dokładnie sprawdzić, w jaki sposób wieża kontrolna przekazywała załodze dane o odległości samolotu od pasa startowego. "Nie możemy wykluczyć hipotezy, że piloci zostali wprowadzeni w błąd lub po prostu źle usłyszeli kolejne liczby od naprowadzającego ich kontrolera" - mówi nam jeden z oskarżycieli nadzorujący polskie śledztwo. Lotnisko Siewiernyj korzysta z radarowego systemu naprowadzania rodem jeszcze z czasów Układu Warszawskiego. "To kontroler lotu naprowadza załogę samolotu na pas startowy, podając przez radio odległość" - tłumaczy Tomasz Hypki, ekspert "Skrzydlatej Polski".
Nie milkną spekulacje, czy dowódca Tu-154M kpt. Arkadiusz Protasiuk nie został zmuszony do lądowania na lotnisku. Prokurator generalny Andrzej Seremet zapowiedział badania fonoskopijne nagrań z czarnych skrzynek. "Obecnie nie ma danych, z których wynikałoby, że na pilotów była wywierana presja. Jednak eksperci będą próbowali wychwycić tło rozmów z kabiny i przedziału pasażerskiego, tak by ustalić, czy padały jakieś sugestie wobec pilotów" - mówił w poniedziałek.
Identyfikacja ciał trwała przez cały dzień w moskiewskim biurze ekspertyz sądowych. W południe minister zdrowia Ewa Kopacz ogłosiła, że rodzina i najbliżsi współpracownicy rozpoznali ciało Marii Kaczyńskiej. "Część rodzin poprzestała na identyfikacji ze zdjęć. Po prostu ciała ofiar są w koszmarnym stanie" - mówi jeden z polskich urzędników zaangażowanych w operację przylotu najbliższych zmarłych do Moskwy.
Według ekspertów nawet jednak identyfikacja szczątków nie w każdym wypadku będzie możliwa. Dziewięć ciał jeszcze wczoraj wciąż przebywało pod wrakiem samolotu. W niedzielę i poniedziałek funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego gromadzili materiał DNA do badań porównawczych. "Były przypadki, że musieliśmy otwierać drzwi mieszkań i zabezpieczać DNA np. ze szczoteczek do zębów. Oczywiście działaliśmy na podstawie prokuratorskich nakazów" - wyjaśnia oficer ABW. Wszystkie próbki zostały natychmiast przetransportowane do Rosji.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!