Tragedia obudziła w nas obywateli
Pogrzeb Lecha Kaczyńskiego był początkiem wielkiej narodowej dyskusji na temat wyborów prezydenckich i przyszłości kraju. Ludzie znów poczuli się obywatelami, od których zależy przyszłość kraju. Nie wierzą jednak w to, aby polityka w Polsce mogła stać się cywilizowana i lepsza.
- Kto wymieniał żarówki po katastrofie?
- Ziemkiewicz: Poparcie dla PO stopnieje
- W II turze Kaczyński ma duże szanse
- Wciąż oddają hołd prezydenckiej parze
- "Kaczyński to nasz najlepszy kandydat"
- "Kraków był znów stolicą Polski"
- Pierwsza Para spoczęła w wawelskiej krypcie
- Polonia z USA też pożegnała prezydenta
- "Billboardy w sepii... i wygrywamy wybory"
- Lotnicza odyseja prezydenta Gruzji
- "Nie było gości z Brukseli. Niewybaczalne"
- Największe zadanie w historii naszych służb
- "Zbliżenie Polaków i Rosjan jest potrzebne"
- "Płaczemy, bo byłeś dobrym człowiekiem"
- "Wierzę, że prezydentowa nadal dba o męża"
- Kto wystartuje w wyborach?
- Sikorski: Rosjanie odczuwają nasz ból
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Czekanie: w kolejce do Pałacu Prezydenckiego, na wejściówki, na mszę, na żałobną ceremonię. Po kilka, kilkanaście godzin. To ono wyznaczyło rytm ostatnich dni. Podczas tego czekania setki tysięcy Polaków zadawało sobie pytania o przyszłość kraju, o to, co to chwilowe zjednoczenie zmieni w naszym życiu.
Rynek Główny, dziesiąta rano, niedziela. Choć do rozpoczęcia uroczystości pogrzebowych pozostały jeszcze cztery godziny, plac przed Sukiennicami powoli zapełnia się ludźmi. W oczy rzuca się kilkudziesięcioosobowa grupa górali w odświętnych ludowych strojach, ze sztandarami organizacji podhalańskich. – Musieliśmy tu przyjechać. To nasz obowiązek pożegnać prezydenta na tej ostatniej drodze. Choć nie wszyscy się z nim zgadzaliśmy politycznie, to dziś to poszło w zapomnienie – mówi Józef, jeden z górali, który przyjechał z Nowego Sącza. I tłumaczy, że ten ich przyjazd to manifest zaangażowania w życie polityczne. – Mamy nadzieję, że teraz w polityce mniej awantur będzie, a więcej autentycznej troski o państwo – dodaje towarzysząca mu Janina.
Wśród tych przyjeżdżających do Krakowa sporo jest takich osób, które jasno rozróżniają hołd dla człowieka, który był prezydentem Rzeczypospolitej, od poparcia dla idei, które reprezentował. Tak właśnie swoją obecność na krakowskim Głównym Rynku tłumaczy Agnieszka i Dennis, studenci Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. – To był reprezentant państwa. Gdyby to samo przydarzyło się Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, też byśmy przyjechali – tłumaczy Agnieszka.
...czytaj dalej























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!