Jak głuchną policyjne podsłuchy
"Moniuszko", nowy system do podsłuchiwania telefonów, który niedawno nabyła polska policja, bardzo często zawodzi. Choć szczegóły transakcji i funkcjonowanie systemu są tajemnicą państwową, to według ustaleń "DGP" jedna z jego licznych awarii spowodowała fiasko poważnej międzynarodowej operacji CBŚ.
- Dane o podsłuchach CBA nadal tajemnicą
- Rząd zajął się podsłuchami
- Wszyscy muszą się bać podsłuchu?
- Największe zadanie w historii naszych służb
- CBŚ zatrzymało osoby z kierownictwa Ery
- Afera u operatora Ery. Będą zatrzymania
- CBŚ prawie jak FBI
- Sąd zajmie się podsłuchami CBA
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pierwsze dni lutego. Parking w Świecku. Od kilkudziesięciu godzin zamaskowani policjanci nie spuszczają z oczu jednej z ciężarówek. To specyficzny tir chłodnia. W środku niezwykły ładunek: 11 ton osocza. Agenci Centralnego Biura Śledczego namierzyli go, gdyż dostali cynk od austriackich kolegów. Ci wyśledzili, że transport został uprowadzony w Niemczech. Nie chcieli jednak aresztować złodziei. Chcieli wiedzieć dokąd trafi. Śledzili tira aż do parkingu w Świecku.
Zadaniem polskich policjantów była pomoc w zorganizowaniu skutecznej pułapki. Wpaść w nią mieli złodzieje, ewentualni pośrednicy i finalni kupcy. Opowiada wysoki rangą oficer służb: "Słyszałem o tej historii, choć zajmowała się nią policja. To mogło stanowić początek niezwykle poważnego śledztwa o czarnym rynku farmaceutyków".
Natychmiast po pierwszym kontakcie Austriaków policjanci z CBŚ zdobyli sądowe zgody na podsłuchiwanie komórek złodziei. Każda ich rozmowa miała być rejestrowana za pomocą nowego systemu do podsłuchów o nazwie Moniuszko.
System zaczął działać w styczniu. Zastąpił wcześniej działające systemy: "Mozart", "Beethoven" i "Chopin". Według jednego z naszych rozmówców ze służb każdy z nich nagrywał rozmowy innego operatora. Obsługiwali je policjanci z wydziałów technik operacyjnych komend wojewódzkich. To tajne struktury. Ich praca polega na odsłuchiwaniu - również na bieżąco - podsłuchanych rozmów i tworzeniu z nich stenogramów lub notatek dla oficerów rozpracowujących podejrzanych.
Jednak te systemy, nazywane przez policjantów trzema tenorami, stawały się przestarzałe. Miały za niski limit "oczek", czyli maksymalnej liczby obsługiwanych podsłuchów. Dwa lata temu zapadła decyzja, że policja zainwestuje w nowy system. Z finansowaniem nie było problemów - specjalna ustawa o modernizacji policji gwarantowała setki milionów złotych na podobne przedsięwzięcia. Ostatecznie policjanci wybrali aplikację oferowaną przez dużą informatyczną firmę NextiraOne. Dodatkowo miała dać możliwość błyskawicznego lokalizowania komórek i automatycznego nanoszenia pozycji na elektroniczną mapę.
czytaj dalej >>>






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!