Pospieszalski "oddał głos upokarzanym"
Prezes TVP Romuald Orzeł broni Jana Pospieszalskiego przed oskarżeniami o manipulacje w dokumencie "Solidarni 2010". Pospieszalski pokazał ludzi sugerujących, że kwietniowa katastrofa była efektem spisku. Szef TVP mówi, że film był tylko próbą "zarejestrowania zrywu społecznego".
- Pospieszalski szokuje: Fragmenty ciał
- Kneblują artystkę niewygodną dla PO?
- Problem z Pospieszalskim w reklamie gazety
- To aktor łkał w dokumencie Pospieszalskiego
- SLD o filmie TVP: To tworzenie obsesji
- "Ataki na Pospieszalskiego to zły adres"
- Pospieszalski: Chcą zakrzyczeć paniczny lęk
- "Pospieszalski naruszył zasady szacunku"
- Zamach na program Pospieszalskiego? Najpierw nożyczki
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Założeniem dokumentu była próba uchwycenia nastrojów i zarejestrowania pewnego zrywu społecznego oraz oddania głosu ogromnej części społeczeństwa, która od lat była
dyskryminowana i upokarzana przez media" - napisał Romuald Orzeł w oświadczeniu.
"W pierwszych dniach żałoby na ulicach Warszawy panował nastrój lęku i osamotnienia. Był to także moment refleksji i oceny tego, co było obecne w polskim życiu społecznym i
politycznym przed katastrofą samolotu prezydenckiego. W takim nastroju pojawiały się także - przypominane przez rozmówców redaktora Pospieszalskiego - surowe oceny polityków, których ostre
słowa pod adresem prezydenta Lecha Kaczyńskiego nabrały po jego tragicznej śmierci auto-oskarżycielskiego charakteru" - napisał Orzeł.
We wtorek Rada Etyki Mediów wydała oświadczenie, w którym napisała m.in., że "w relacjach (ludzi) pojawiały się oskarżenia pod adresem przeciwników prezydenta Lecha Kaczyńskiego,
stwierdzenia, że Polska nie jest krajem demokratycznym, sugestie spiskowe dotyczące katastrofy pod Smoleńskiem". Według Rady, Pospieszalski "reagował na to
aprobująco", niektóre z tych wypowiedzi powtarzał, a w innych widać znamiona manipulacji. Dwoje członków Rady wyraziło odrębne zdanie w tej sprawie.
Według Orła, "pewna część" (z około stu wypowiedzi) "istotnie zawierała zakwestionowane przez REM oskarżenia", jednak "relacjonowanie
nastrojów społecznych to ważne zadanie Telewizji Polskiej, wpisane w jej misję jako nadawcy publicznego. Próba odebrania głosu osobom krytycznym wobec niektórych przedstawicieli klasy
politycznej miałaby - w ocenie Telewizji Polskiej - charakter cenzury i modelowania nastrojów, a nie ich relacjonowania" - napisał Orzeł w oświadczeniu przesłanym PAP.
"Stanowisko REM odbieramy jako nieporozumienie, wynikające z jednostronnej interpretacji zasad i specyfiki zawodu dziennikarskiego" - napisał też prezes TVP.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!