Dziennik.plKraj

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Ostrzegali przed powodzią. Nikt nie słuchał

2010-05-25 | Ostatnia aktualizacja: 22:32 | Komentarze: 1 | skomentuj
Ostrzegali przed powodzią. Nikt nie słuchał

Ostrzegali przed powodzią. Nikt nie słuchał Fot. ANDRZEJ GRYGIEL / Polska Agencja Prasowa

Ostrzeżenia meteorologów o zbliżającej się powodzi nie zaalarmowały Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Instytucja ta od pół roku jest w rozsypce. Powódź mogłaby wyrządzić mniejsze szkody w Małopolsce i województwie świętokrzyskim, gdyby aktywniej już w weekend 15 i 16 maja w podwyższonej gotowości funkcjonowało MSWiA.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Tak twierdzą eksperci, z którymi rozmawialiśmy. Nie winią jednak za tę sytuację Jerzego Millera. – Minister nie musi być alfą i omegą. Istnieje wyspecjalizowana instytucja, jaką jest Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, a w samym resorcie jest pion zarządzania kryzysowego – ocenia jeden z naszych rozmówców.

Według nieoficjalnych informacji dane od synoptyków mogły zostać w RCB zlekceważone, bo jednostka ta jest rozbita po ostatnich zmianach. W „DGP” opisywaliśmy, jak w tajemniczych okolicznościach na przełomie roku odwołano dyrektora RCB Przemysława Gułę. Doświadczonego funkcjonariusza BOR, a jednocześnie lekarza specjalizującego się w medycynie ratunkowej zastąpił funkcjonariusz ze sztabu Straży Granicznej. W ślad za Gułą odeszło wtedy z centrum około dziesięciu kluczowych pracowników – m.in. niemal cały zespół analiz.

RCB w defensywie

To ich brak mógł spowodować, że szef MSWiA i rząd nie mieli pełnej świadomości zagrożenia. Miller nie mógł więc skorzystać ze specjalnych uprawnień, które nadaje mu ustawa o zarządzaniu kryzysowym. Jej przepisy zakładają, że w sytuacjach niecierpiących zwłoki zarządzanie kryzysowe sprawuje właśnie minister spraw wewnętrznych. Wszystkie jego decyzje dopiero później – na posiedzeniu – akceptuje Rada Ministrów.

W konsekwencji dopiero w poniedziałek rano administracja rządowa zaczęła reagować. Minister Miller zaczął dzień od telekonferencji z wojewodami z południowej Polski. Tamte tereny już od kilkunastu godzin zalewała wówczas pierwsza fala powodziowa. Po zakończeniu spotkania, ok. godziny 10, resort opublikował pierwszy komunikat.

– Widać, że Rządowe Centrum Bezpieczeństwa i resort były w defensywie, nie przewidywały rozwoju sytuacji – uważa inny ekspert od zarządzania kryzysowego. Jego zdaniem to, co wydarzyło się w ostatnich dniach w Warszawie, jest dowodem, że wczesna reakcja może pozwolić na pełną wygraną z żywiołem.

Meteorolodzy ostrzegali

Tej wczesnej reakcji zabrakło na poziomie centralnym. Pierwszy alarmujący komunikat eksperci z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) rozesłali już w piątek 14 maja w samo południe. – Ostrzegaliśmy przed intensywnymi opadami na Śląsku i w Małopolsce. Dostali go wszyscy od Polskiej Agencji Prasowej po instytucje rządowe. Brzmiał mocno, bo jesteśmy doświadczonymi ludźmi i pamiętaliśmy, że powódź w 1997 roku też zaczęła się z początkiem weekendu – usłyszeliśmy w IMGW.

>>>Czytaj dalej>>>

Jędrzej Bielecki, Robert Zieliński
Źródło: dziennik.pl
12następna »
Wypowiedzi: 1
  • ~zaski2010-07-10 06:26

    Jestem przerazony, co jeszcze nasz Premier popsuje, co jeszcze przegapi, czego nie zrobi.
    I jednoczesnie jestem pelen uznania dla jego specow od wizerunku, ze potrafili wmowic spoleczenstwu by wybierali partie, ktora ich po prostu pusci z torbami.
    To juz tylko jest kwestia czasu.

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «