Dziennik.plKraj

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Werbują wykształcone osoby

2007-11-05 | Ostatnia aktualizacja: 14:03 | Komentarze: 0 | skomentuj

Wyraźny przywódca, system budowania fobii, poczucie misji, wyjątkowości i zupełne odizolowanie od rzeczywistości to główne symptomy sekty - opisuje Dariusz Hryciuk z Centrum Przeciwdziałania Manipulacji przy diecezji lubelskiej. Problem zagrożenia sektami znów wrócił przy okazji eksmisji byłych betanek z klasztoru w Kazimierzu - pisze DZIENNIK.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Takie zachowania, o jakich mówi Dariusz Hryciuk, choć niekoniecznie wszystkie naraz, cechują wszystkie działające w Polsce sekty. Jest ich według różnych szacunków od 300 do ponad 1000. Trudno oszacować ich prawdziwą liczbę, bo wiele z nich działa pod przykrywką różnych stowarzyszeń.

Najbardziej znane z nich to Kościół Zjednoczenia, Kościół Moona, Rodzina Miłości, Kościół Szatana, Świątynia Seta, Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kriszny czy Amway.

"W niektórych, jak u Świadków Jehowy, nie ma izolacji, a wręcz przeciwnie, jest nastawienie na intensywne werbowanie nowych członków" - mówi Hryciuk. "Ale są też takie, które zamykają się na jakichś farmach i odcinają od świata uznawanego za źródło zła".

Ważną cechą najprężniej działających w Polsce sekt jest to, że werbują młode, często wykształcone osoby o dużej wrażliwości i potrzebie intensywnych przeżyć duchowych. "To mit, że do sekt pakują się psychole z popapraną osobowością" - przekonuje Hryciuk. "Przywódcy sekt takich osób nie chcą, potrzebują wartościowych, bo one są najbardziej przydatne".

Podobnie mówi ks. dr Andrzej Wołpiak i jako przykład podaje zbuntowane betanki z Kazimierza Dolnego. "Ich była matka przełożona Ligocka i eksfranciszkanin wykorzystali zaufanie i czyste intencje dziewczyn, które chciały zbliżyć się do Boga" - twierdzi. Nie chciały się też spotkać ze swoimi bliskimi, co jest dowodem bardzo głębokiego uzależnienia od guru, typowego dla wielu sekt. Nie dały się rozdzielić i nie chciały zostać w oferowanych im ośrodkach rekolekcyjnych.

"Zadziałało myślenie grupowe, zbiorowa tożsamość, która jest w nich tak silnie zakorzeniona, że nie potrafią i nie chcą myśleć i działać indywidualnie" - tłumaczy ks. dr Andrzej Wołpiuk, konsultant ds. sekt diecezji bielsko-żywieckiej. "One chcą być razem, bo są przekonane, że tworzą grupę wybranych, są dobre, a świat, który je otacza, jest zły".

Artur Grabarczyk
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «