Nowy film pokazuje dr. G. biorącego łapówkę
Nagranie z ukrytej kamery to mocny dowód dla prokuratury. Biorącym łapówkę jest ordynator ze szpitala MSWiA w Warszawie, Mirosław G., a dającymi kopertę są synowie Floriana M. - jego pacjenta. Łapówka to tysiąc złotych. Takie nagranie pokazały dziś "Wiadomości" TVP.
- Doktor Mirosław G. wraca do przeszczepiania serc
- Polska może przeprosić doktora Mirosława G.
- Biegli znów sprawdzą, czy lekarz nie zabił
- Rzecznik praw obywatelskich daje prezenty lekarzom
- Szef onkologii przyznał się, że brał łapówki
- Pacjent: Co mi jest? Lekarz: Diagnoza kosztuje
- Doktor G. kazał odłączyć pacjenta, by zwolnić lekarzy do domu?
- Dopytają w Berlinie o doktora Mirosława G.
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ten tysiąc złotych miał zmobilizować Mirosława G. do lepszej pracy. Lepszej niż przy poprzedniej operacji Floriana M. Przy pierwszym zabiegu chirurg zaszył w ciele pacjenta tampon. Przed tą operacją synowie M. też dali mu łapówkę. Wynosiła 500 zł.
Wyemitowane dziś nagranie pokazuje, jak synowie Floriana M. dają łapówkę po raz drugi. Ojciec mężczyzn zmarł jednak po zabiegu.
To kolejne taśmy, które mają być dowodem na to, że Mirosława G. był łapówkarzem. Wcześniej, w poniedziałek, w programie "Teraz my" w TVN, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przedstawił inne nagrania. Na tamtych również widać, jak krewni pacjentów wręczają lekarzowi łapówki. Jedna z kobiet dała w kopercie 2 tys. zł, druga - 500 zł.
Mirosława G., ordynatora oddziału kardiochirurgii w szpitalu MSWiA w Warszawie, agenci CBA zatrzymali 12 lutego. Przedstawiono mu 45 zarzutów korupcyjnych na kwotę ok. 50 tys. zł. Po kilku miesiącach lekarza zwolniono z aresztu po wpłaceniu kaucji.
Jeden z zarzutów, jakie pojawiły się po zatrzymaniu doktora G., dotyczył też zabójstwa pacjenta. Minister Ziobro na zwołanej wtedy konferencji prasowej w świetle fleszy ogłaszał, że "nikt już przez tego pana życia pozbawiony nie będzie".
Prokuratura wciąż czeka na opinię biegłego, profesora Rolanda Hetzera z Niemiec. Ma on ocenić, czy doktor G. dobrze leczył chorego, który zmarł po przeszczepie serca. Dotąd jednak doktorowi G. nie postawiono formalnego zarzutu zabójstwa.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!