Śluby kilkuset par są nieważne
Kilkaset małżeństw w Polsce żyje z sobą na kocią łapę. Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził bowiem, że kierownik urzędu stanu cywilnego musi być powołany w drodze konkursu. Jeśli mianowano go w innym trybie, wszystko, co zrobił do tej pory, nie ma mocy prawnej. W tym udzielone przez niego śluby - pisze DZIENNIK.
- Wzięli ślub bez księdza i urzędnika
- Od dziś śluby, chrzty i komunie także po łacinie
- Moda na śluby na stadionach
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Precedensowy wyrok NSA wydał w środę. Dotyczy Beaty L. zatrudnionej na stanowisku kierownika USC w Rychwale (woj. wielkopolskie). Urząd objęła bez wymaganego konkursu. Na szczęście, nie zdążyła udzielić żadnego ślubu. Ale, jak pisaliśmy o tym już we wrześniu, w Bytomiu podobnie powołani urzędnicy podpisali blisko 200 aktów małżeńskich, które po wyroku NSA stały się nieważne.
Co teraz czeka małżonków i co powinny zrobić gminy ze swoimi urzędnikami? "Małżonkowie powinni udać się do sądu powszechnego, by ten stwierdził nieważność małżeństwa -
tłumaczy DZIENNIKOWI Krzysztof Zawała, sędzia Sądu Okręgowego w Katowicach. "Następnie powinni wystąpić do sądu o odszkodowanie od gminy".
Zawała podtrzymuje swoje zdanie z 9 września, kiedy DZIENNIK napisał, że każde z małżeństw może liczyć na wysokie odszkodowania zasądzone od gmin. Podobną drogę przeszli już Leszek i
Iwona Wolakowie z Długiego Kąta (Zamojszczyzna), którym urzędnik w gminie Józefów udzielił nieważnego ślubu. "W sobotę, 20 października ponownie się pobieramy, tym razem jednak
to będzie ślub konkordatowy" - mówi Leszek Wolak. "Nie chcę się już bawić w małżeństwo z urzędu. Tym bardziej, że w naszej gminie ślubów ciągle udziela ten sam
człowiek".
Jak to możliwe? "Wystarczy postawić takie wymogi, jakie spełnić może tylko wybrany przez burmistrza kandydat" - tłumaczy Roman Dziura, burmistrz Józefowa. "Dla nas priorytetowy był staż pracy w USC danej osoby i dlatego Władysław Sitarz wygrał w tym naborze". Podobnie stało się w Rychwale. Nadal ślubów udziela małżonkom Beata L., tym razem jednak wybrana do tej pracy w wyniku konkursu.
Władze Bytomia za nic mają ogłoszony właśnie wyrok NSA. "Cierpliwie czekamy na orzeczenie wojewódzkiego sądu administracyjnego we własnej sprawie. Wyrok NSA w Warszawie nie oznacza, że w naszej sprawie musi być identyczny" - twierdzi Katarzyna Krzemińska-Kruczek, rzecznik prasowy UM w Bytomiu.
Przypomnijmy, że w tym mieście związek małżeński przed urzędnikiem, który prawdopodobnie nie miał uprawnień, zawarło przynajmniej 186 par. W tym Ania i Wojtek, którzy pobrali się w maju. "Wybraliśmy datę nieprzypadkowo. Ludzie są przesądni i uważają, że ślub w tym miesiącu nie wróży nic dobrego. Ale my w to nie wierzyliśmy" - opowiada Ania. Teraz młodzi ludzie zaczynają wierzyć w przesądy.
Mają nadzieję, że ich ślub jest ważny. Gdyby jednak tak nie było, zapowiadają walkę z miastem o odszkodowanie. Para z Długiego Kąta otrzymała od gminy Józefów 5 tys. zł odszkodowania za koszty wesela. Co by jednak było, gdyby tych par okazało się znacznie więcej?





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!