Studenci wszystkich uczelni zapłacą za studia
Gdzie szukać pieniędzy na rozwój uczelni? W kieszeniach studentów. Dlaczego? Bo wiedza kosztuje. Rektorzy pod przewodnictwem prof. Tadeusza Lutego rozpoczynają wielką dyskusję na temat płatnych studiów - pisze DZIENNIK. Studenci pocieszają się: "Konstytucja gwarantuje nam bezpłatną edukację".
- Radziwiłł: Wszyscy powinni płacić za studia
- Bezpłatnych studiów już nie będzie?
- Król: Nikt nie lubi płacić za to, co było darmo
- O służbie zdrowia i szkolnictwie wyższym
- Wielka burza w akademikach
- Orzeczenie Trybunału nie wpłynie na rekrutację na studia
- Firmy walczą o specjalistów
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Argumenty rektorów są takie: niedofinansowane uczelnie nie mają pieniędzy, by ściągnąć naukowców o najwyższych kwalifikacjach, nie stać ich na nowoczesne wyposażenie, utrzymanie akademików. Z budżetu państwa pieniędzy nie dostaną, dlatego z własnych kieszeni powinni się dołożyć studenci. Taką wizję szkolnictwa wyższego przedstawia Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Szefuje jej prof. Tadeusz Luty, rektor Politechniki Wrocławskiej.
Czy odpłatność nie odstraszy od studiowania młodzieży z ubogich rodzin i nie przekreśli jej szansy na zdobycie dobrego wykształcenia? "Byłyby tanie kredyty i stypendia dla tych, którzy potrzebują pomocy materialnej. Powszechna odpłatność to wyrównanie szans, a nie pogłębianie różnic" - argumentuje prof. Karol Musiał, wiceprzewodniczący KRASP, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Idea staje się w środowisku akademickim coraz bardziej popularna. "Przecież już teraz 60 proc. studentów w Polsce płaci za naukę" - zauważa prof. Edmund Wittbrodt, były minister edukacji i były rektor Politechniki Gdańskiej. "Bezpłatne szkolnictwo publiczne to oszukańcza fikcja" - dorzuca prof. Marcin Król, dziekan Wydziału Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego. "W konstytucji jest zapis o bezpłatnym nauczaniu z wyjątkiem niektórych usług. Te <niektóre usługi> to aż połowa budżetu UW" - dodaje.
Za studia zaoczne i podyplomowe na tej uczelni studenci płacą od 1,2 tys. do 6 tys. zł za semestr. "Gdyby opłaty rozłożyć równo między wszystkich i wyznaczyć czesne na poziomie 200 zł miesięcznie, uczelnia nadal dostawałaby pieniądze, a studenci mogliby tym opłatom podołać" - tłumaczy.
O tym, że obecny system pobierania od studentów opłat jest niesprawiedliwy, przewiadczony jest też socjolog prof. Janusz Czapiński. "Największe szanse na darmową naukę mają dzieci z najlepszych szkół średnich, najlepszych domów, które przechodzą przez ucho igielne rekrutacji" - tłumaczy DZIENNIKOWI i dodaje: "Zasady odpłatności muszą być jednolite. Albo wszyscy, albo nikt. Tylko czy państwo byłoby stać na utrzymanie uczelni, jeżeli przyjmiemy, że nie płaci nikt?".
Studenci z rezerwą przysłuchują się tej dyskusji. "Młody człowiek będzie po studiach spłacać kredyt, który zaciągnął na naukę, zamiast wziąć kredyt na zakup mieszkania" - kwituje Maciej Biskupski z Parlamentu Studentów RP. Jednak i on zdaje sobie sprawę, że debata o odpłatności stała się nieunikniona.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!