W centrum stolicy staną wieżowce
Na początku lat 90. zespół kierowany przez Bartłomieja Biełyszewa i Andrzeja Skopińskiego wygrał międzynarodowy konkurs na koncepcję zabudowy otoczenia Pałacu Kultury. Główną ideą zwycięskiej pracy był bulwar wokół pałacu i otaczająca dar Stalina korona wysokościowców, które miały przysłonić gmaszysko symbolizujące poprzedni ustrój. Teraz pomysł powraca - pisze DZIENNIK.
- 35 osób w szpitalu po bitwie o halę KDT
- Gronkiewicz ma swój własny klęcznik
- Stalingrad Kaczyńskich, Polacy wybrali normalność
- Armatki policji wyparły kupców sprzed hali
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Minęło blisko 20 lat, wokół PKiN wyrosło kilka wieżowców, a kolejne są w planach. Tylko najbliższe otoczenie pałacu - nazywane przez niektórych architektów ziemią przeklętą -
wciąż się nie zmienia, jeśli nie liczyć tego, że bazarowe szczęki zastąpił potężny blaszak KDT. Kolejne władze stolicy zapowiadają tylko, że na plac wjadą wreszcie koparki. W piątek
swoją wizję przedstawiła ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz.
W tej chwili dla otoczenia PKiN obowiązuje plan przygotowany przez Michała Borowskiego, naczelnego architekta miasta w czasie prezydentury Lecha Kaczyńskiego i komisarycznych rządów Mirosława
Kochalskiego oraz Kazimierza Marcinkiewicza. Przewiduje on niską zabudowę i siatkę prostopadłych ulic. Zdaniem Borowskiego jest realistyczny. Zdaniem pani prezydent - nie dość ambitny. Borowski
broni swojej koncepcji:
"W 2004 r. Miejska Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna uznała ideę kolistego bulwaru za błąd. Skrytykowała też intensywność zabudowy. Dlatego zmieniłem plan" -
tłumaczy.
Mimo to w lipcu rada miasta zdecydowała o przystąpieniu do sporządzania nowego planu, czego efektem była wczorajsza prezentacja. Wiceprezydent Jacek Wojciechowicz namówił autorów dawnej
koncepcji, by uwzględnili w niej Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Kupieckie Domy Towarowe i plac pomiędzy nimi.
Architekci, którzy zapoznali się wczoraj z projektem, nie szczędzili krytyki. Ich zdaniem pomysł bulwaru cofa stolicę o dwie dekady, jeśli chodzi o procedurę, i kilka kolejnych w sensie
architektonicznym. Nie bierze też pod uwagę zmian, które zaszły w Warszawie od rozstrzygnięcia konkursu - zarówno architektonicznych, jak i np. w ilości samochodów czy mieszkańców
korzystających z komunikacji.
"Takie analizy muszą być prowadzone równolegle z projektem" - tłumaczy członek rady Grzegorz Buczek. W ocenie architektów najbardziej pożyteczne jest to, że znalazł się pretekst do dalszej dyskusji o placu Defilad. "Zgodziliśmy się rozmawiać za pomocą rysunków. Na kolejnym spotkaniu każdy z nas zaprezentuje swój schematyczny szkic placu Defilad. Poszukamy punktów wspólnych i przygotujemy sugestie dla ratusza" - tłumaczy Czesław Bielecki.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!