Słowacy zamknęli wczoraj Tatry na całą zimę
Słowacy zamknęli wczoraj Tatry na całą zimę, żeby dzikie zwierzęta odpoczęły od ludzi. Zabronione jest poruszanie się szlakami powyżej schronisk. Tymczasem w Polsce w góry można chodzić przez cały rok. Czy nie powinniśmy wziąć przykładu z naszych południowych sąsiadów? - pyta DZIENNIK.
- Słowacy boją się polskich turystów
- Lawina porwała turystę w Tatrach
- Odpowiedzą za zabicie niedźwiadka
- Zakopane tylko dla bogatych
- Kolejka na Kasprowy już jeździ
- Góry czekają na narciarzy
- Kolejka na Kasprowy Wierch jest nielegalna?
- W Tatrach znaleziono ciało nastolatka
- Ruszyła nowa kolejka na Kasprowy Wierch
- Żmije zagrażają turystom w Tatrach
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Ograniczenia dla turystów, ze względów przyrodniczych, od lat wprowadzamy w kilku miejscach, na przykład na szlaku z Morskiego Oka przez wistówkę do Doliny Pięciu Stawów czy w rejonie wodospadu Siklawa. Ale zamykanie wszystkich szlaków nie ma sensu" - odpowiada Paweł Skawiński, dyrektor TPN. "Zimą niedźwiedzie i świstaki śpią, a kozice przechodzą na słowacką stronę, bo tam łatwiej o pożywienie. Poza tym po naszej stronie Tatr tradycja górskich wędrówek jest o wiele starsza niż na Słowacji. Wyegzekwowanie zakazu byłoby trudne" - dodaje.
Tyle że w ten sposób na szwank wystawiamy bezpieczeństwo turystów. Co roku w górach giną ludzie, którzy bez przygotowania i dobrego sprzętu idą zimą na oblodzone szczyty. "Tu trzeba po prostu wykazywać się zdrowym rozsądkiem i rozumem" - kwituje Skawiński. Podobnego zdania są, o dziwo, sami ratownicy, którzy dzięki zakazowi, mieliby przecież mniej pracy. Jan Krzysztof, naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego: "Wprowadzenie kar nic nie da. Jest zakaz prowadzenia samochodu po spożyciu alkoholu, a mimo to ludzie siadają za kółkiem pijani. Tylko edukacja i uświadamianie turystom niebezpieczeństwa może sprawić, że będziemy mieć mniej interwencji".
Przeciwni słowackim wzorcom są także taternicy. "Ja wzorowałbym się na Słowakach, jeśli chodzi o obowiązkowe ubezpieczenia dla wyruszających na szlaki. Wtedy koszty akcji ratowniczych pokrywałyby firmy ubezpieczeniowe" - mówi Krzysztof Skoczylas, instruktor górski i taternik.
Jacek Adamczyk, amator górskich wycieczek, pomysł zamykania gór na zimę ocenia jednoznacznie. "Bzdura. Proponuję jeszcze zamknąć drogi, bo ludzie giną w wypadkach, i wypuścić wodę z rzek i jezior, bo się topią. Po górach chodzę od lat. Widziałem różne sytuacje, łącznie z paniami na szpilkach wchodzącymi na Kasprowy Wierch. Tylko uczenie ludzi, powtarzanie im informacji o zagrożeniach mogą zmniejszyć ten problem" - mówi Adamczyk.
Słysząc te wszystkie argumenty, Grzegorz Bożek z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot kręci głową. Dla niego sprawa jest prosta: im mniej człowieka w górach, tym lepiej dla przyrody. "Tatry są zadeptywane, wprowadzanie ograniczeń to trafiony pomysł" - mówi. Ale zaraz przyznaje z rezygnacją: "Zdaję sobie sprawę, że o zakaz wstępu zimą będzie trudno, Tatry są źródłem dochodu wielu firm i osób".





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!