Pięciu żołnierzy z Afganistanu zostanie w areszcie
Sąd wojskowy w Poznaniu nie miał wątpliwości: były podstawy, by aresztować polskich żołnierzy, podejrzanych o zabójstwo afgańskich cywilów. Także ich zatrzymanie przebiegło prawidłowo - stwierdzili sędziowie. Jednocześnie odrzucili zażalenia obrony na aresztowanie kolejnych trzech żołnierzy.
- Co zdarzyło się 16 sierpnia w Nangar Khel
- Polskim żołnierzom z Afganistanu grozi dożywocie
- Sąd: Żołnierze mogą być winni zbrodni wojennej
- Były szef MON: Szczygło kłamał w sprawie jatki w Afganistanie
- Armia nie pomoże oskarżonym żołnierzom
- Żołnierze: Zrobiono z nas bandytów
- Oskarżeni żołnierze wrabiają swojego dowódcę?
- Sąd: Żołnierzy z Afganistanu słusznie aresztowano
- Zatrzymanie i areszt żołnierzy zgodne z prawem
- Mieszkańcy Nangar Khel: W wiosce nie było talibów
- Wywiad USA: Mieszkańcy Nangar Khel pomagali talibom
- "To Amerykanin kazał strzelać do cywilów"
- Amerykański pułkownik obroni naszych żołnierzy z Afganistanu?
- Żołnierze ostrzelali wioskę, bo mieli problemy psychiczne?
- Zatrzymano siedmiu polskich żołnierzy z Afganistanu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W areszcie pozostaną starsi szeregowi Jacek J. i Robert B. oraz podporucznik Łukasz B. W poniedziałek sąd nie zgodził się na wypuszczenie z aresztu chorążego Andrzeja O. oraz plutonowego Tomasza B. Jutro i w piątek zostaną rozpatrzoone dwa ostatnie zażalenia.
Skąd taka decyzja? Według sądu, istnieje niebezpieczeństwo mataczenia, a żołnierzom grozi surowa kara. "Ustalony przez prokuraturę przebieg zdarzenia a także zeznania świadków, w tym świadków incognito, wykazują, że podejrzani mogli dopuścić się zarzucanych im czynów" - uzasadniali sędziowie.
W przypadku Jacka J. sąd podkreślił, że podejrzany sam przyznał się do udziału w ostrzale wnioski. Twierdził on jednak, że w wiosce nie było cywilów. Co innego zeznali inni świadokowie.
Adwokaci żołnierzy są zaskoczeni tymi decyzjami. Według obrońcy podporucznika B., był on młodym, niedoświadczonym żołnierzem, a w czasie akcji miał powiedzieć swoim podwładnym, że nie wykona rozkazu ostrzelania tej wioski. "Tak mówił swoim żołnierzom, a w czasie wyjazdu jeszcze potwierdzał, czy ma ten rozkaz wykonać" - tłumaczył mec. Czesław Domagała.
Tragedia wydarzyła się 16 sierpnia tego roku. Jeden z samochodów z polskimi żołnierzami wjechał na minę. Kolumnę wozów ostrzelali talibowie. Polscy żołnierze odpowiedzieli ogniem. Wezwali posiłki.
Po kilku godzinach przyjechał pluton szturmowy komandosów z 18. Batalionu Desantowo-Szturmowego w Bielsku-Białej. Polacy ścigali zamachowców. Ślady doprowadziły ich do wioski Nangar Khel, którą żołnierze ostrzelali z karabinów i moździerza. Zginęło sześciu cywilów.
Po powrocie żołnierzy do Polski aresztowano siedmiu komandosów. Żandarmeria wojskowa weszła do ich domów bladym świtem, wyciągając żołnierzy z łóżek. Na oczach rodzin rzucono ich na podłogę i skuto kajdankami.
Sześciu usłyszało od prokuratury zarzut zabójstwa cywilów. Jeden z żołnierzy ma odpowiadać za atak na niebroniony obiekt cywilny.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!