Przesłuchują świadków w Radości
Od samego rana prokuratorzy uwijają się jak w ukropie. Przesłuchują świadków i starają się ustalić, jak w domu opieki w Radości byli traktowani pensjonariusze. To efekt ujawnienia filmu, na którym widać, że personel pastwił się nad starszymi niedołężnymi kobietami. A minister sprawiedliwości zapowiada, że wszystkie domy opieki w Polsce będą kontrolowane.
- Policja weszła do domu opieki w Radości
- Staruszki katowane w domu opieki
- Do więzienia za znęcanie się nad staruszkami
- Tortury w domach starców są w całej Polsce
- Kolejna wstrząsająca opowieść z domu terroru w Radości
- Dom opieki w Radości działa bez zezwolenia
- Była opiekunka z domu starości: To makabra
- "Polska": Piekło starców trwa
- Torturowane staruszki będą zeznawać
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W sprawie domu w Radości trwa już śledztwo. "Przesłuchania świadków trwajką od samego rana. Cały czas zgłaszają się nowe osoby" - mówi dziennikowi.pl Renata Mazur z Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga. Zapewnia, że nikt nie zostanie odprawiony z kwitkiem. Ale nie chce ujawnić, co zostało już ustalone.
Prokuratorzy chcą się dowiedzieć, na ile doniesienia o fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad pensjonariuszami są prawdziwe. Były pracownik domu nakręcił komórką film, na którym widać, jak opiekunki biją i wyzywają starszą kobietę.
"Dom w Radości nie jest jedynym w kraju, gdzie dochodzi do znęcania się nad podopiecznymi" - przyznał w TVN24 minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski. Dlatego zapowiedział kontrole domów opieki.
Kontrolerzy sprawdzą przede wszystkim, czy dany ośrodek widnieje w rejestrze. "Kontrole mają zapobiec kolejnym dramatom, podobnym do tego, który zdarzył się w domu opieki w Radości" - wyjaśniał minister sprawiedliwości. Jak ustalił wczoraj dziennik.pl, dom w Radości nie był zarejestrowany i w ogóle nie powinien działać.
Okazuje się, że wiedział o tym poprzedni wojewoda. Ale nie reagował. "Nie potraktował poważnie dochodzących do niego sygnałów" - przyznał Ćwiąkalski. Pracownicy społeczni mają dziś rozmawiać z pensjonariuszami domu pomocy w warszawskiej Radości. Ci, którzy będą tego chcieli, zostaną przeniesieni do innych domów na Mazowszu.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!