Polscy pracownicy dręczeni w Szwecji
Świnio, milcz - takich rozkazów wysłuchiwali Polacy, którzy znaleźli pracę w jednej z największych firm ogrodniczych w Szwecji. Zamiast obiecanego zatrudnienia, nasi rodacy dostali harówkę, niższą niż obiecana pensję i nieustanne poniżanie. Było tak źle, że sklepy w proteście przestały handlować warzywami i owocami z tej firmy.
- Dość hiszpańskich obozów pracy
- Młodzi Polacy przeżyli piekło na saksach
- "W Szkocji czekało na nas piekło"
- Poroniła, bo kazali jej dźwigać ciężary
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
O skandalu w firmie ogrodniczej doniosło szwedzkie radio. Chodzi o wielkiego potentata w produkcji m.in. porów. Przedsiębiorstwo zatrudnia pracowników sezonowych, m.in. Polaków. W kontraktach obiecuje dobre warunki pracy i wysokie zarobki.
Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Polacy, którzy trafili do pracy w firmie w Sofiedal, skarżyli się na nieustanną harówkę - zamiast obiecanych 40 pracowali przez 70 godzin tygodniowo. Przy tym nie dostali żadnych dodatkowych pieniędzy za nadgodziny. Poza tym pensje były niższe, niż zapisano w kontrakcie.
Ale to nie wszystko. Pracownicy nie mieli dostępu do toalet i wody. Wyzywano ich od świń i zakazywano odzywać się w czasie pracy.
Polacy, doprowadzeni na skraj wytrzymałości, poskarżyli się szwedzkim władzom. Kierownictwo firmy odmówiło komentarza. Sprawą zajmie się specjalna komisja.
A na razie restrykcje spadły na firmę ze strony sprzedawców, którzy solidaryzują się z dręczonymi pracownikami. Sieć COOP, druga co do wielkości sieć sklepów w Szwecji, nie wykłada na swoje półki produktów, które wypuściła na rynek firma z Sofiedal.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!