Czy książka Grossa znieważa Polaków?
Czy historyk Jan Tomasz Gross znieważył Polaków, pisząc, że po II wojnie światowej przyzwolili na antysemityzm? Na to pytanie odpowie prokurator. A przed nim wiele godzin lektury, bo aż 360 stron nowej książki Grossa "Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści".
- Narodowcy zastraszali autora "Strachu"?
- Prokurator bada, czy Gross obraża Polaków
- Gross jest Polakiem. Jedwabne się zmartwi
- "Wyszyński wierzył, że Żydzi piją krew chrześcijan"
- Gross: Antysemityzm w Polsce jest bardzo silny
- LPR: Wyrzucić Jana Grossa z kraju!
- Dziwisz: Nie czas na spotkanie z Grossem
- "W Polsce było przyzwolenie dla Holocaustu"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Pewne jest, że prokurator przeczyta nową książkę Jana Tomasza Grossa. Czy będzie śledztwo i w jakim kierunku - tego nie wiadomo" - mówi rzeczniczka prokuratora generalnego Ewa Piotrowska.
W książce, która na polskim rynku ukaże się 11 stycznia, Gross pisze, że antysemityzm w Polsce miał społeczne przyzwolenie, bo wielu Polaków zagrabiło mienie ofiar Holokaustu, co - po II wojnie światowej - nie zostało przez komunistów rozliczone.
Gross twierdzi, że Żydzi, którzy przeżyli wojnę, "budzili przerażenie i nienawiść zarazem jako powracający zza grobu prawowici właściciele, sposobem lub przemocą przywłaszczonych dóbr" i jako "zepchnięty w podświadomość, a przez to jeszcze bardziej dręczący, symbol popełnionego grzechu".
Książka została wydana w USA latem zeszłego roku. Już wtedy grupa prawicowych senatorów żądała ścigania Grossa za "znieważenie Narodu Polskiego". Ówczesny wiceprokurator generalny Jerzy Engelking zapowiadał zbadanie sprawy i "ewentualne skierowanie aktu oskarżenia".
Teraz już wiadomo, że książkę Grossa przeczyta prokurator. "Przeanalizuje całokształt i zdecyduje, co dalej" - mówi Ewa Piotrowska. Śledczy oceni, czy treść publikacji rzeczywiście znieważa naród, czy też mieści się w granicach swobody wypowiedzi oraz prawa do krytyki.
"Będzie też musiał ocenić, czy publikacja godzi w polską rację stanu. Sprawa na pewno nie należy do łatwych, być może trzeba będzie zamówić opinię biegłego" - tłumaczy Piotrowska.





















~mirek2011-01-06 12:19
a ja się zgadzam z Grosem. Czasy powojenne nie były łatwe i każdy robił jak mógł żeby sobie życie polepszyć taka jest historia smutna ale prawdziwa
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!