Żołnierze oskarżani o ludobójstwo zostaną za kratami
Ponad sześć godzin sąd debatował, czy polscy żołnierze, którzy ostrzelali afgańską wioskę, zabijając sześć osób, pozostaną w areszcie. W końcu sędziowie uznali, że wina siedmiu wojskowych jest "wysoce prawdopodobna" i muszą zostać za kratami jeszcze trzy miesiące. Sędziowie obawiają się, że na wolności żołnierze mogliby utrudnić śledztwo, a nawet uciec.
- Polacy nie zabili mieszkańców Nangar Khel
- Oskarżani o masakrę w Afganistanie wyjdą na wolność?
- Przez masakrę w Afganistanie generał musi zdjąć mundur
- Misji NATO w Afganistanie grozi katastrofa
- Szczygło: Banda durniów strzelała do cywili
- W ostrzelanej wiosce byli terroryści
- Pocisk zmasakrował cywilów, bo był wadliwy?
- "Żołnierzy z kryminalną przeszłością może być więcej"
- Szczygło przeprasza za "bandę durniów"
- Miller krytykuje Szczygłę za "bandę durniów"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Uzasadnienie decyzji sądu jest tajne. Prezes sądu ujawnił jednak dziennikarzom, że istnieje duże prawdopodobieństwo winy żołnierzy, a poza tym istnieje obawa matactwa z ich strony, a nawet ucieczki, jeśli wyszliby na wolność.
Sąd uznał, że "nie ma przesłanek", które pozwalałyby zastosować zamiast aresztu np. poręczenia. Adwokaci już zapowiedzieli, że będą się odwoływać do Sądu najwyższego.
Grozi im dożywocie
16 sierpnia ubiegłego roku polski oddział ostrzelał moździerzami afgańską wioskę Nangar Khel. Zginęło wtedy sześć osób, a dwie ciężko ranne zmarły jakiś czas później. Wśród ofiar ostrzału były kobiety i dzieci.
Za atak na Nangar Khel żołnierze usłyszeli zarzuty ludobójstwa. Sześciu grozi dożywocie, jednemu 25 lat więzienia. Wszystkich aresztowano 15 listopada. Jednak adwokaci domagają się wypuszczenia żołnierzy. Tłumaczą, że wojskowi mogą odpowiadać z wolnej stopy. Nie zgadza się na to prokuratura, bo - jak twierdzi - zarzuty są zbyt poważne, a oskarżani mogą mataczyć.
Wzajemnie obarczają się winą
Jak żołnierze tłumaczą się z tej tragicznej akcji? Najpierw zeznawali, że ostrzelali ich afgańscy bojownicy, którzy potem uciekli do wioski. Ale prokuratura wojskowa twierdzi, że to nieprawda. Zdaniem śledczych, oddziałowi nic nie zagrażało, a żołnierze uzgodnili między sobą taką wersję wydarzeń. Potem aresztowani opowiadali, że rozkaz ostrzelania moździerzami okolicy wioski dostali od dowódcy bazy, a pociski spadły na domy, bo sprzęt, którego użyli - broń lub pociski - mógł być uszkodzony.
Wciąż nie wiadomo, kto wydał rozkaz ostrzelania wioski. Żołnierze i dowódcy wzajemnie obarczają się winą. Według jednego z żołnierzy, cytowanego przez "Superwizjer" TVN, dowódca miał powiedzieć: "niech gniew Boży spadnie na te wioski". Inny żołnierz twierdził, że ostrzał był zaplanowany jeszcze zanim wyjechali na patrol. Oficerowie zaprzeczają tej wersji.
Terrorysta przed kamerą
Nie jest też do końca jasne, czy w wiosce ukrywali się talibowie. Mieszkańcy Nangar Khel twierdzili, że nie ma u nich bojowników. Jednak amerykański wywiad potwierdzał, że wioska była bazą wypadową terrorystów. Dziennikarze "Superwizjera" TVN, którzy dotarli do Nangar Khel, rozmawiali nawet z jednym z poszukiwanych bojowników - Bismaelahem. Przed kamerami rozpaczał po stracie bliskich.
Prokuratura przesłuchała już kilkudziesięciu świadków, wśród nich dowódcę pierwszej zmiany kontyngentu afgańskiego generała Marka Tomaszyckiego oraz dowódcę Wojsk Lądowych generała Waldemara Skrzypczaka.
"Strzelała banda durniów"
Ta sprawa budzi ogromne emocje, nie tylko wśród bliskich aresztowanych żołnierzy. Również politykom puszczają nerwy. Ówczesny minister obrony narodowej Aleksander Szczygło, zapytany o to, czy wysocy rangą oficerowie próbowali tuszować sprawę Nangar Khel, odparł wyraźnie poirytowany: "Proszę nie mówić do mnie, że ja mam jakąś odpowiedzialność za to, że banda durniów strzela do cywili". Tę wypowiedź byłego szefa MON pokazał "Superwizjer" TVN.
Dziś Szczygło przeprosił za te słowa. Przyznał, że były niepotrzebne.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!