Zamiast pracować, wolą kupować
Warszawskie urzędniczki nie mają lekkiej pracy. Osiem godzin za biurkiem w miękkim fotelu przed komputerem potrafi wykończyć nawet największego twardziela - kpi "Fakt". Dziennikarze zrobili prowokację, by przekonać się, czym naprawdę w godzinach pracy zajmują się pracownice Wydziału Obsługi Mieszkańców na Mokotowie. Okazuje się, że tylko amory im w głowie.
- Urzędniczki zamiast pracować, robią zakupy
- Bombonierka z łapówką w środku
- "Urzędniczkę pierwszy raz próbowaliśmy podejść w czwartek"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dziennikarka "Faktu" poszła do urzędu jako przedstawiciel hurtowni. W ręku trzymała kosz pełen walentynkowych gadżetów. Już na kortarzu wzbudziła żywe zainteresowanie jednej z pań, która niezwłocznie zaprosiła ją do pokoju. Zaspane koleżanki jak na komendę poderwały się zza biurek i rzuciły na produkty. A było w czym wybierać. W ofercie "Faktu" były pluszowe, czerwone serducha wygrywające muzykę Elvisa, świeczki o zapachu truskawek i czarnej porzeczki, czekoladki, kubki oraz kartki walentynkowe.
Choć ceny produktów były promocyjne (kosztowały od złotówki do 3 zł), to i tak urzędniczki musiały się potargować. Nie było rady, cenę kartki walentynkowej "Fakt" opuścił do 50 groszy. Nic dziwnego, że stołeczni urzędnicy słyną z doskonałych umiejętności negocjacyjnych.
Tymczasem, gdy urzędniczki robiły zakupy, tłum ludzi tłoczył się do jedynego otwartego okienka. Pozostałe cztery były zamknięte na cztery spusty. Ale kogo to w ogóle obchodzi, urzędniczki mają przecież ważniejsze sprawy na głowie - bulwersuje się "Fakt". Pieniądze ze sprzedaży gadżetów dziennikarze przekazali na szczytny cel.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!